Krajobraz kulturowy

Teoretycznie to jest krajobraz, na który jeszcze patrzymy bez obrzydzenia, bo to nie jest krajobraz zdewastowany, ale, który na pewno nie jest krajobrazem naturalnym. Pytanie, czy w Polsce gdziekolwiek istnieje krajobraz naturalny? Bo krajobrazu zdewastowanego nam nie brakuje.

Czy Puszcza Białowieska, nawet w części rezerwatowej jest naturalna? Nie, bo jest pocięta przesiekami, jak szachownica, nie mówiąc o tym, że ogółem, sama puszcza jest większa niż rezerwat, czy nawet Białowieski Park Narodowy. Co jakiś czas wybucha tam zadyma w części niechronionej, bo koniecznie Państwo Polskie musi pokazać, jak można wycinać puszczę, przy okazji wojując z ekoterrorystami. Z jakiegoś powodu polskie lasy mają koniecznie nakarmić nie tylko samych leśników, zaspokoić potrzeby polskiej (na szczęście nie globalnej) gospodarki, ale jeszcze zarabiać na zmniejszenie dziury budżetowej kolejnego rządu, niezależnie od partii rządzącej.

Chyba każdy, komu leży na sercu ochrona przyrody, czyli tak na prawdę własnego tyłka, ma kwaśną minę, kiedy słyszy, że, aby zostawić las w spokoju i go nie wycinać, to od razu musi do tego być park narodowy, z gigantycznym budżetem na administrację, aparat naukowy, strażników, tony zakazów i nakazów, a dodatkowo jeszcze marketing, udostępnianie szlaków i przyciąganie turystów.

To właśnie przerabiamy w Trójmieście i okolicach, czyli, co zrobić, by zostawiono lasy nadbrzeżne i morenowe w spokoju, najwyżej, by sprzątnięto wiatrołomy lub zrobiono to, co rzeczywiście jest potrzebne.

W pewnym momencie na spotkaniu na temat Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego z ówczesnym wiceprezydentem Gdańska zaproponowałam, by Miasto, zamiast wyrzucać kasę na różne potłuczone pomysły architektoniczne, po prostu zapłaciło leśnikom to, co oni potrzebują, by utrzymać swoje służby, które są potrzebne. Oj, nie, to nie takie proste, bo Park Krajobrazowy, to marszałek województwa, a lasy nadbrzeżne są poza parkiem krajobrazowym, a funkcja ochronna jest ważna, ale bogate nadleśnictwa muszą pomagać biedniejszym nadleśnictwom, no i leśnicy zawsze wiedzą lepiej, bo:

  1. Leśnicy z definicji prowadzą gospodarkę zrównoważoną,
  2. Jeśli leśnicy dewastują przyrodę, w tym niszczą gatunki chronione lub zagrożone, glebę, czy powodują erozję, to patrz punkt 1.

Jakoś wtedy ten wiceprezydent nie odniósł się do mojego stwierdzenia, że część lasów, o których dyskutowaliśmy jest na terenie miasta Gdańsk i miasto powinno dbać o interesy mieszkańców, a nie tylko o wykonanie planów wywozu drewna. Gdańsk jest wystarczająco bogatym miastem, a w razie konfliktu interesów zawsze można rozważyć dofinansowanie Nadleśnictwa Gdańsk właśnie po to, by nasze lasy chronić przed przemysłową eksploatacją.

Osoby w moim wieku pamiętają, że kiedyś drzewa ścinało się zimą, by drewno było wartościowsze. Obecnie lasy są wycinane praktycznie cały rok, na okrągło.

Mamy niby ustawę o ochronie przyrody, która coś tam zawiera o sezonie lęgowym ptaków. Leśnicy się przed tym zabezpieczyli, bo w ustawie o lasach napisano, że ochrona przyrody obowiązuje w lasach tylko wtedy, jeśli tam jest rezerwat lub park narodowy. Czyli w normalnych lasach nikt przyrody chronić nie musi. Wycinka latem jest znacznie przyjemniejsza, niż zimą, chociaż, z drugiej strony zimą nic nie gryzie. Gdzie idzie drewno z letnich wycinek? Na płyty wiórowe dla całej Europy? Do elektrowni w ramach energii „odnawialnej”? Nie wiem.

***

A jak jest na przykład na terenie Gdańska poza lasami?

Brudnym paluchem bez problemu można wskazać masowe wycinki drzew i krzewów w okresie lęgowym ptaków, i to nie dlatego, że wiatr wywrócił drzewo i trzeba sprzątnąć, ale dlatego, że jednym „ktosiom” tak pasowało, a drudzy „ktosie” to przyklepali, a ewentualne marudy spławili, że nie są stroną w sprawie.

Na przykład: wycinka drzew i krzewów pod budowę ulicy nowej Bulońskiej, czyli w końcu ochrzczonej jako Pawła Adamowicza zaczęła się około połowy kwietnia 2018, a pozwolenie na wycinkę i zniszczenie gniazd ptasich Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała dopiero w połowie maja. Przedtem była cała jesień i niemrawa zima, ale z zimą walczono i dopiero w kwietniu się zorientowano, ze czas zmienić priorytety. Jeszcze poprzedniego roku, latem 2017, wycinkę wstrzymano, bo właśnie ptaki i gniazda na drzewach. Jeżdżę tą ulicą, a jakże, jest przydatna, ale, czy na prawdę trzeba było aż tak bezczelnie walić ludziom po oczach?

W sierpniu 2019 wycięto pas lasu wzdłuż ulicy Kartuskiej, na wysokości ulicy Nowatorów. Odrosty i ileś starych topól rosnących widłach ulicy Nowatorów, Kartuskiej i Fabrycznej wycięto latem 2020. Wynika z tego, że cała wycinka latem 2019 była niepotrzebna, bo drogowcy zaczęli wchodzić na teren wyciętego lasu dopiero latem 2020, ale potem znów jakoś stracili zapał. Teoretycznie epidemia koronawirusów nie powinna zatrzymać drogowców, bo oni byli poza blokadą gospodarki. Te drzewa przez ten rok spokojnie mogły zatrzymać ileś pyłu i wyprodukować ileś tlenu. Po drugiej stronie Kartuskiej, pnie po wyciętych drzewach w widłach ulicy Nowatorów, Kartuskiej i Fabrycznej w chwili pisania tego tekstu (13.04.2021) jeszcze nie zostało ruszone przez spychacze. Nie widać żadnej aktywności drogowców, wydaje się, że najważniejsze było wycięcie drzew i zgarnięcie gleby na hałdy, a sama praca nad poszerzeniem ulicy jest sprawą drugorzędną – w kwietniu zaczęto zrywać asfalt na ulicy Nowatorów.

Czy te drzewa na prawdę nie mogły rosnąć w miarę do ostatniej chwili? Możliwe, że Kartuską trzeba poszerzyć, ale, czy na prawdę trzeba walić ludziom aż tak bezczelnie po oczach?

***

Firmy spekulacyjno-budowlane czasem mają zrobić nasadzenia zastępcze w zamian za usuniętą zieleń w miejscu, gdzie postawili swoje dzieła sztuki spekulacyjno-korupcyjnej. W ich potłuczonym interesie jest zrobić to tak, by nie stracić, ale w interesie przypadkowego społeczeństwa jest kompensata utraconej zdolności produkcji tlenu i pochłaniania kurzu. Na przykład Polnord w lasku miedzy ulicami Rakoczego a Piecewską nasadził czereśnie. Oczywiście drzewa nie miały szans na przeżycie, nie mówiąc już o zaowocowaniu. Pani z gdańskiego Wydziału Środowiska stwierdziła mi, że to jest nasadzenie zastępcze, które wzbogaci bazę pokarmowa dla ptaków w tym lasku i nie widziała powodu, by się czepiać.

Ogółem na górce, której już nie ma, pomiędzy Jaśkową Doliną, Piecewską i Rakoczego działy się cuda już od roku 1997. Wtedy to jeszcze była tzw „zieleń dostępna”, pokryta resztkami dzikich działek, zaroślami rokitnika, głogów, żarnowców i żwawo rosnącymi klonami, jesionami i dębami. To był klasyczny rezerwat dla drobnych pijaczków oraz psów bez smyczy i kagańca z opiekunami. Każdej wiosny w zaroślach dzwoniły stada ptasiego drobiazgu.

Aż do maja 1997, kiedy pojawiła się ekipa wycinająca i paląca wszystko, jak leci. Gdyby to zrobili jesienią, to by nikomu do głowy nie przyszło, że to nielegalne. Wezwana Straż Miejska zadziałała „skutecznie”, czyli ekipa przestała palić, zaczęła mielić wszystko, jak leci. Urząd Miejski po moich pismach niby wszczął postępowanie, z którego wynikło, że na górce były tylko drzewa i krzewy owocowe, które nie podlegają ochronie, a gniazd ptaków nie stwierdzono. Jak zaczęłam się domagać wizji lokalnej z osobą kompetentną, by ocenić gatunki wyciętych drzew i krzewów, to się okazało, że nie jestem stroną w sprawie. Miasto – zleceniodawca było stroną przeciwko sobie dla dobra wtedy Invest Komfortu, którego mutacją jest obecny Polnord. Okazało się, że Miasto bardzo nie chciało wyegzekwować od siebie kilku milionów ówczesnych złotych za nielegalne usunięcie zieleni na terenie nieprzeznaczonym (wtedy jeszcze) pod zabudowę. Potem jeszcze pojawiły się tablice, że Miasto uporządkowało ten teren, a Invest Komfort, który wtedy ten teren kupił, nie musiał pieniędzy za usunięcie tej zieleni nikomu uiszczać. Gdyby zaczekali do jesieni, to by mi do głowy nie przyszło, że to nielegalne.

Śmierdzi, prawda?

Inna sprawa: ulica Dolne Migowo. Dekpol najpierw z wielkim hukiem analizuje wpływ na środowisko zespołu garaży podziemnych dla trzech bloków i budowy jednego bloku.

Było jasne, że budowa wgryza się w dolinę, uszkadzając skarpy, na których stoją bloki ulicy Powstania Styczniowego. Było jasne, że w tym miejscu takiej zabudowy być nie powinno, ponieważ jeszcze do niedawna był to teren ochronny dla podziemnego spływu wody.

Miasto zignorowało protesty mieszkańców i uwagi zgłaszane do analiz i planów. Miasto się zgodziło, że na tym terenie nie ma niczego wartościowego przyrodniczo i historycznie. Miasto zgodziło sie na to, że Dekpol zastosował klasyczną metodę dzielenia inwestycji na kawałki, by nie robić kolejnych analiz oddziaływania budowy na środowisko. Miasto zaakceptowało skandaliczne potraktowanie skarpy pomiędzy Dolnym Migowem a ulicą Powstania Styczniowego.

I tu się pojawiają kolejni prezie LWSM Morena, którzy z niezrozumiałych powodów od lat wysługują się Dekpolowi. Nie wiem, co za to dostali. Nie dość że nie protestowali przeciwko naruszaniu skarpy pod ulicą Powstania Styczniowego (protestowali tylko mieszkańcy), załatwili pozwolenie na wycięcie iluś drzew, by Dekpol mógł pociągnąć jakąś instalację, to jeszcze na dodatek udostępnili duży teren rekreacyjny poniżej ulicy Marusarzówny na składowisko ziemi z wykopów z tej budowy. Jakimś dziwnym trafem, ani prezie, ani Miasto nie poinformowali mnie, ile za to płacą mieszkańcy LWSM Morena (w tym i ja) w charakterze opłat środowiskowych i co my (spółdzielcy, w tym i ja) z tego mamy.

Dla chętnych – kronika prób kopania się z koniem i tu jest spis treści.

Budynki już stoją w komplecie, mieszkańcy mieszkają i nie wiem, na ile mają pojęcie, że w zasadzie współdziałali w przestępstwie. Wprawne oko dojrzy „nasadzenia zastępcze” na skraju pobliskiego lasu komunalnego. Odpowiednio przypadkowe osunięcia ziemi z wykopów „wymusiły” przesunięcie płotów budowy o ileś kilka metrów wgłąb lasów, co zwiększyło dostępną przestrzeń wewnątrz ogrodzenia. Zgłaszałam zagrożenie osunięcia skarpy wykopów – nie stwierdzono problemu. Po miesiącu spadł deszcz i skarpa się zachowała zgodnie z przewidywaniami – spłynęła.

***

Czy krytykując władców Gdańska od razu jestem ksenofobiczną homofobką albo powinnam zamieszkać na drzewie?

Basia

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: