Trochę o układzie limfatycznym II

W Rosji zasady terapii za pomocą wykorzystania układu limfatycznego opracował Jurij Markowicz Lewin. Właściwie wszędzie, w literaturze medycznej wspominają o jego pomysłach. Między innymi napisał książeczkę o ziołach Левин Ю.М. Кризис эндоэкологии, защитимся травами (Kryzys endoekoligii, ochronimy się ziołami). Niestety, książki nie mam, więc się mogę posługiwać tylko echami tego, co piszą inni na jej podstawie.

Między innymi autor dał przykład mieszanek ziołowych odtruwających i jednocześnie wspomagających działanie całego układu limfatycznego. Uważa się, że ponad 80% toksyn (własne metabolity lub wchłonięte z zewnątrz trucizny) w organiźmie pływa w płynach międzykomórkowych, i żeby je usunąć, należy zwiększyć ich odprowadzanie do limfy i potem na zewnątrz.

Do tego celu mogą służyć mieszanki ziołowe Lewina przepisane i wrzucone w internet przez Elenę Korsun:

Mieszanka 1:

  • Liście czarnej porzeczki po 100g
  • liście bergenii
  • owoce dzikiej róży
  • liście borówki
  • różeniec
  • kocanki
  • ortosyfon
  • kora kruszyny

Mieszanka 2:

  • Liście czarnej porzeczki 130g
  • liście bergenii 130
  • liście borówki 130
  • ziele mięty pieprzowej 130
  • owoce dzikiej róży 260

Mieszanka 3

  • Liście borówki 50g
  • liście pokrzywy 20
  • owoce dzikie róży 20
  • szczodrak 50
  • Aerva lanata 50
  • korzeń (kora?) kruszyny 100
  • korzeń kolcosiłu 50

Stosuje się napar: 1 czubata łyżka zmielonych surowców / 0,5l wrzątku, moczyć 30-40min, można dodać 1-2 łyżkę miodu do smaku, stosować 2/3 szklanki 3 x dziennie pół godziny przed posiłkiem, dzieciom 1 x dziennie.

Widać, że mieszanki są dość mocno moczopędne, kruszyna nieźle przeczyści, a dodatek adaptogenów poprawi ogólną odporność organizmu, w tym i odporność na toksyny.

W ostatniej mieszance jest Aerva Lanata. U nas też bywa w sprzedaży pod nazwą pol-pala lub podobnej, ale oficjalnej polskiej nazwy nie ustaliłam. W sumie, to bez znaczenia: zioło jest nietoksyczne, ogółem nawet jadalne, moczopędne, ale jednocześnie będące źródłem potasu.

Możliwości regeneracji układu limfatycznego w starszym wieku

Wiadomo, że w starszym wieku układ limfatyczny gorzej działa – jest większa skłonność do obrzęków, które się utrwalają, jest gorsza odporność na zakażenia, pojawiają się nowe choroby związane z wiekiem, stany zapalne stają się chroniczne, oczywiście to wszystko ma swoje dalsze konsekwencje i tak dalej.

Czy coś z tym można spróbować zrobić nie tylko lecząc poszczególne choroby, ale próbując zajść problem od tyłu?

Przeprowadzono eksperymenty na starych szczurach, samcach, dając im przez miesiąc ogólnie wzmacniającą mieszankę ziołową zawierającą:

  • korzenie i liście bergenii
  • różeniec
  • siekiernicę (Hedysarum hedysaroides)
  • liście czarnej jagody
  • liście czarnej porzeczki
  • owoce dzikiej róży
  • macierzankę
  • włókna roślinne

Dawka 0,1-0,2 g/kg do jedzenia, czyli dla dorosłego człowieka o wadze 70 kg 7-14g, czyli 1-2 łyżki.

Formalnymi składnikami aktywnymi w mieszance są flawonoidy i arbutyna. Arbutyna dezynfekuje drogi moczowe.

Dodatkowo pachwinowe węzły chłonne okładano na 15-20 min co drugi dzień 14 razy ozonowaną oliwą z oliwek. Do ozonowania wykorzystano zwykły ozonator z końcówką do ozonowania płynów.

Ozonoterapia dla odmłodzenia? Bardzo pozytywne wyniki u starych zwierząt uzyskano nawet tylko stosując okłady pachwin z ozonowanej oliwy, nawet bez dodatkowej fitoterapii.

Wynik: zwiększone wytwarzanie i ruch limfy, poprawa zdolności usuwania toksyn, nie tylko częściowe wycofanie zmian degeneracyjnych w węzłach chłonnych, ale w miejscach ozonowanych powstanie nowych grudek chłonnych, co wskazuje na powstawanie nowej tkanki chłonnej, co sprzyja poprawie odporności na patogeny, a z drugiej strony poprawia zdolności odtruwania i odprowadzania nadmiaru płynów z tkanek.

Inne doświadczenie z tą samą mieszanką ziołową, ale ze szczurami młodymi i starymi.

Stwierdzono, że stan węzłów chłonnych w jelitach zmienia się z wiekiem. Wiadomo, że z wiekiem trawienie u wielu osób staje się coraz bardziej problematyczne, częściowo z powodu zdiagnozowanych chorób, a częściowo „z wiekiem”. Jednak wiele osób prawie do końca życia zachowuje „strusi żołądek” i w wieku prawie 100 lat ze smakiem zjadają bigos z grzybami. Stwierdzono doświadczalnie na szczurach, że węzły chłonne w jelitach mogą w dużej mierze się regenerować strukturalnie i w praktyce odmładzać dzięki ziołom.

Stwierdzono, że dzięki dostarczeniu minerałów, flawonoidów i innych aktywnych składników z ziół, węzły chłonne pod względem składu chemicznego stały się bardziej zbliżone do węzłów chłonnych młodych zwierząt.

Moją uwagą jest to, że oprócz analizy zmian struktury węzłów chłonnych brakuje mi informacji o zachowaniu zwierząt, czy i jak to wpłynęło na ich apetyt, ciekawość czy aktywność. Tego typu informacje, może nie perfekcyjnie mierzalne, to jednak powinny być brane pod uwagę.

Wniosek: surowce nie są toksyczne, są w miarę dostępne, zostaje wykorzystać pomysł.

Korzenie siekiernicy górskiej już są dostępne u nas w sklepach internetowych, jest to w Rosji tradycyjne zioło męskie, na dolegliwości prostaty. Możliwe, że włączono ją do terapii dlatego, że w doświadczeniach użyto szczurzych samców.

Włókna roślinne mogą być jakiekolwiek, chodzi o poprawę działania odtruwającego jelit i pobudzenie ich ruchów.

I tu dochodzimy do sprawy jelit i ich stanu.

Jelita – to nie tylko trawienie.

Badania naukowe wskazują bezdyskusyjnie, że większość, może nawet i 75% reakcji odpornościowych jest regulowanych w jelitach, że mikroflora jelitowa reguluje stan zdrowia swojego nosiciela, a nawet i jego zdrowie psychiczne.

Stan mikroflory jelitowej zależy od stanu nabłonków i kosmków, a stan nabłonków i kosmków zależy od składu mikroflory jelitowej. Prawidłowa mikroflora tworzy warstwę ochronną dla nabłonków (biofilm), wspomaga prawidłowe wchłanianie substancji pokarmowych, a nawet syntetyzuje niektóre niezbędne dla nas witaminy i unieszkodliwiają wiele toksyn. Nabłonki chronią znajdujące się za nimi naczynka włosowate, włókienka nerwowe i mięśniowe. Z drugiej strony, bakterie dostają od nas w prezencie miejsce zamieszkania i odżywianie z przesączu krwi. W przypadku zaistnienia stresu lub jakiegoś niebezpieczeństwa, normalną reakcją jest skurcz naczyń krwionośnych w jelitach, by więcej krwi i zasobów było w mięśniach szkieletowych, na wypadek walki lub ucieczki. Jeśli taka sytuacja trwa długo, to może dojść do braku prawidłowego ukrwienia odcinków jelit, co powoduje uszkodzenie warstwy bakterii, bo zginą, pojawiają się wrzody, drażliwe jelita, problemy z trawieniem różnych składników pokarmów i inne tego typu zaburzenia. Nie darmo się mówi, że wrzody powstają ze zmartwień.

Naukowcy, by wywołać powstanie wrzodów żołądka u zwierząt doświadczalnych stosują zastrzyki z adrenaliny. Aby wywołać uszkodzenie jelita grubego u zwierząt doświadczalnych stosuje się Loperamid – paskudny środek przeciwbiegunkowy, który niejedno ludzkie niemowlę odesłał na cmentarz, który unieruchamia jelito grube, dzięki czemu powstaje martwica i konsekwencje.

W nabłonkach jelit znajduje się system siateczkowo – śródbłonkowy, czy, jak to się teraz nazywa, układ fagocytarny, czyli część układu odpornościowego, którego komórki wyłapują możliwe patogeny, by sprawdzić, co z nimi zrobić: zabić, zjeść i rozmontować na aminokwasy do utylizacji, czy narobić zamieszania i podać dalej do decyzji, czy zignorować.

Na przykład zdrowy układ odpornościowy toleruje nasze normalne bakterie jelitowe, ale jednak ich nie wpuszcza do środka, poza barierę jelit, ale nie powinien tolerować nagle pojawiających się patogenów, które mogą wejść z pokarmem, na przykład salmonellę lub larwę czy jajko jakiegoś pasożyta. Tak samo zdrowy układ odpornościowy ignoruje pyłki różnych roślin, które wchodzą z powietrzem do oskrzeli i płuc, po prostu je usuwa w większości do przewodu pokarmowego i dalej pod spłuczkę (pyłki roślin są raczej mało strawne). Jednak, jeśli się coś rozreguluje, to mamy alergie na pyłki. Jeśli mamy wyzerowany układ odpornościowy, to wtedy nawet najpożyteczniejsze bakterie kwasu mlekowego będą groźne dla zdrowia.

Na powierzchni jelit też mamy fragmenty układu limfatycznego – emulsja tłuszczowa z zawieszonymi w niej składnikami pokarmów rozpuszczalnymi w tłuszczach wchłania się właśnie do limfy. Poza tym, na powierzchni jelit mamy mnóstwo węzłów i grudek chłonnych, które mogą pracować dwukierunkowo: ze światła jelit do organizmu lub odwrotnie – z organizmu do światła jelit – tak mogą powstać biegunki, które są zwykle reakcją obronną organizmu, mającą na celu przyśpieszone wyrzucenie zawartości jelita pod spłuczkę. Istnieją różne powszechnie stosowane sorbenty, które wspierają proces regeneracji stanu jelit po zatruciach chemicznych lub w wyniku zakażenia jakąś żyjątkiem, to może być nawet kłaczek waty bawełnianej (jeśli ktoś połknie), poprzez różne inne włókna lub łuski roślinne, np babki, pożywienie zawierające pektyny (porzeczki, wiśnie, borówki) i inulinę (cykoria, topinambur), aż po węgiel aktywny.

Stwierdzono, że stan fizjologicznej flory bakteryjnej się zmienia z wiekiem: najpierw odziedziczone bakterie od matki są wzbogacane różnymi „dostawami” (każdy, kto miał szczeniaka w domu, wie, jak szybko końskie „pączki” znalezione w lesie mogą być zjadane), potem flora się stabilizuje, aż w końcu, na początku fizjologicznego starzenia, zaczyna się dość gwałtownie zmieniać. Nie bardzo wiadomo, czy jest to wynik naturalnych przekształceń w środowisku naturalnym jelit, czy skutek różnych przygód zdrowotnych nosiciela, tak samo nie wiadomo, czy to jest przyczyna, czy skutek powolnego starzenia się nosiciela.

Uszkodzenie powierzchni przewodu pokarmowego powoduje też uszkodzenie naczyń włosowatych, grudek i węzłów chłonnych. Regeneracja nabłonków idzie równolegle z regeneracją systemu krążenia i systemu chłonnego, który sprzątał „pobojowisko”.

Trochę o układzie pokarmowym

Różne pożyteczne drobiazgi na poprawę trawienia, głównie na podstawie rosyjskiej książki „Rośliny lecznicze gastroenterologii” Korsunów (Лекарственные растения в гастроэнтерологии), ale nie tylko

Ja na prawdę radzę, by lekarzy odwiedzać, kiedy pojawią się problemy z trawieniem. Jeśli jest problem, to żadne jasnowidztwo czy biorezonans nie zastąpi porządnej kolonoskopii lub badania kału. Później można zdecydować, co z tym zrobić, by rozwiązać problem, ale porządna diagnoza musi być.

Oczyszczanie woreczka żółciowego, rozkurczanie dróg żółciowych

Warto to wykonywać codziennie wieczorem, ale nie bezpośrednio przed snem, na przykład godz. ok. 19.00, 5-8 razy na kurację.

Wykonanie: przygotować szklankę naparu ziół lub nawet tylko jakiejś alkalicznej (nie kwaśnej) ciepłej wody mineralnej

Wykonać gimnastykę dla mięśni brzucha: skłony, przysiady, rowerki 4-5 min wystarczy – chodzi o rozgrzanie i rozruszanie mięśni.

Wypić co kilka minut po łyku pół szklanki naparu jw. leżąc 20 min na ciepłej grzałce na prawym boku,

Potem 5 minut przerwy, można pochodzić,

Potem wypić po łyku drugie pół szklanki leżąc 20 min na lewym boku na grzałce

Może lekko zaboleć w brzuchu, można wziąć No-Spę lub coś innego rozkurczowego i przerwać całą procedurę na ten dzień. To by oznaczało, że był rzeczywiście problem z odpływem żółci z powodu skurczu.

Potem można zjeść lekki posiłek, lub jakiś owoc.

Skurcz dróg żółciowych jest częstą przyczyną problemów z niedostatecznym trawieniem białek i węglowodanów, a na dodatek powstawania kamieni żółciowych i zapalenia trzustki. Powyższa procedura w Rosji nazywana jest ślepym sondowaniem według Daniłowa, jest normalną procedurą zalecaną przez lekarzy. Jest nieinwazyjna, może być spokojnie wykonana w domu, przed telewizorem lub z książką. Alternatywą może być laparoskopowe wstawienie stentów, co jest zdecydowane bardziej inwazyjnym rozwiązaniem.

Wzdęcia

Wzdęcia powstają wtedy, kiedy powstałe w przewodzie pokarmowym gazy nie są prawidłowo usuwane.

Gazy w dwunastnicy, a potem w jelicie cienkim powstają przede wszystkim w wyniku reakcji zobojętnienia kwasów żołądkowych przez kwasy żółciowe, które wbrew nazwie mają odczyn zasadowy.

W wyniku reakcji powstaje między innymi wodór, który sobie wykrywają miłośnicy „prób wodorowych” przy diagnostyce zaburzeń trawienia. Powstałe gazy w postaci drobnych pęcherzyków więzną w śluzach i masie pokarmowej i w prawidłowych warunkach dalej wędrują nie sprawiając żadnych problemów. Wodór jest gazem bardzo reaktywnym, poza tym łatwo przenika przez błony, dlatego on sam szybko znika, ale na jego miejscu mogą pojawić się inne gazy.

Nieprawidłowe usuwanie gazów może być spowodowane skurczem jelit, niedostatecznym dopływem kwasów żołądkowych i później żółci do mas pokarmowych, co może się wiązać z dalszą nieprawidłową fermentacją bakteryjną lub grzybową w dalszych partiach jelit.

U niektórych osób z różnych powodów śluzy są zbyt gęste, dlatego powstałe w dwunastnicy i jelicie cienkim pęcherzyki gazu, zamiast się rozpraszać w masie pokarmowej, to się gromadzą w pienistej wydzielinie, której istnienie można potwierdzić w badaniu lekarskim. Podanie ziół rozrzedzających śluzy (mukolitycznych) może ułatwić sprawę.

Polski lek na wzdęcia – Espumisan ułatwia rozbicie pęcherzyków gazów na drobniejsze, co ulatwia ich dalsze przesuwanie z masami pokarmowymi, jednak podanie ziół mukolitycznych zdecydowanie zwiększa jego skuteczność. Według relacji jednego człowieka: „Espumisan nagle zaczął działać”

Mieszanka do picia na rozrzedzenie śluzów:

przykładowe składniki:

biedrzeniec anyż, anyż gwiazdki, prawoślaz korzeń, bławatki, ślaz kwiaty, tymianek, majeranek, podbiał kwiaty, dziewanna kwiaty, liście, czarna malwa kwiaty, iglicznia strąki, lukrecja, kocanki, jastrzębiec kwiaty, miodunka liście, mak kwiaty

Tą mieszankę warto stosować też przy zapaleniach zatok i przy mukowiscytozie.

Skurcze mogą być też zjawiskiem psychosomatycznym, warto pomyśleć o ogólnej odporności na stresy (nie mylić z pobudzeniem).

Wzdęcia mogą występować przy drażliwych jelitach, dlatego warto tą mieszankę stosować w parze z następną. Poza tym warto sprawdzić kierunek chronicznego zapalenia trzustki.

Mieszanka wiatropędna, na wzdęcia:

mięta liście, oregano ziele, rumianek kwiaty, kozłek korzeń, nasiona: kmin rzymski, koper ogrodowy i włoski, kminek, biedrzeniec anyż, arcydzięgiel, kolendra.

1 łyżeczkę zalać szklanką zimnej wody i zagotować pod przykryciem. Zostawić, niech się pomoczy 20 min i wypić łykami na ciepło

Można stosować objawowo, zamiennie z innymi mieszankami na jelita.

Można stosować w procedurze rozkurczania dróg żółciowych.

Drażliwe jelita

babka liście, szałwia, mięta, pokrzywa, dziurawiec, krwawnik, brzoza, wrotycz, iglicznia strąki, krwiściąg ziele

stosowanie

1 łyżeczkę mieszanki zalać 1/3 litra wrzątku w nagrzanym termosie, zostawia się tak na 30 min. Pić po 50ml (1/4 szklanki) na 15 min przed posiłkiem

Dodatkowo:

Mikrolewatywy 50ml z tego wywaru (resztka dzienna wieczorem)

probiotyki

Można stosować w procedurze rozkurczania dróg żółciowych

Warto tą mieszankę stosować w parze z mieszanką na wzdęcia

Wrzodziejące zapalenie jelita

Wrzodziejące zapalenie jelita i skurczowe zapalenie jelita często występują razem i są związane z nieprawidłowym stanem flory bakteryjnej jelit. Oficjalnie uważa się, że to jest problem autoagresji, jednak ustalono wiele usuwalnych przyczyn, które mogą złagodzić problem.

Jeśli do tego dołączy się zatrzymanie motoryki jelit, to już wystarczy, by pojawił się kłopot. Zatrzymanie ruchów jelit powoduje zatrzymanie pracy lokalnych kapilar układu limfatycznego, co powoduje z jednej strony zatrucie otaczających komórek własnymi metabolitami, z drugiej strony nagromadzenie nieodprowadzonych tłuszczów i białek, co powoduje „interwencję” układu odpornościowego i stan zapalny, co może prowadzić do martwicy, wrzodów, a nawet i przetok, co prowadzi do interwencji chirurga, czyli wycięcia kawałka jelita..

Warto tą mieszankę stosować w parze z następną.

Polskie badania wskazały, że inulina z bulw słonecznika bulwiastego (topinambur, słonniak) w odróżnieniu od inuliny z cykorii sprzyja kolonizacji jelita grubego przez bakterie bifidobacterium, które ułatwiają regenerację błon jelit.

kwiaty wierzbówki kiprzycy 4
szarota błotna 2
liście babki 3
ziele fiołka trójbarwnego 3
ziele rdestu ptasiego 3
liście pokrzywy 2

kłącza bergenii

Zrobić wywar 5 g kłączy bergenii/ szklankę wody (gotować 5-10 min), a z reszty mieszanki
napar 2g / szklankę wrzątku, potem płyny połączyć. Pić po 30-50ml 5-7 razy dziennie przez
1-2 miesiące

Dodatkowo: ekstrakt z solanki, lukrecji

Dodatkowo:
spożywać soki i dżemy z jabłek, aronii, jarzębiny i winogron
Mikrolewatywy codziennie 5-8 razy 30ml z wyciągu olejowego z dziurawca, dzikiej róży,
nagietków, krwawnika, babki szerokolistnej, szaroty – chociaż któryś z nich
Grepoł, czyli nalewka na wódce na zielonych orzechach włoskich, pączkach brzozy, goździkach,
lukrecji, bylicy miotłowej, (są wersje bogatsze) po 1ml rano i przed posiłkami z wodą 10 dni
stosować / 10 dni przerwa itd

moja wersja:

znamiona kukurydzy, szałwia, melisa, wierzbówka kwiaty, szyszki olchy, szarota, babka szerokolistna, fiołek trójbarwny, krwiściąg ziele, mącznica, rdest ptasi, liście pokrzywy, kalina owoce, solanka, aronia, dzika róża, iglicznia strąki.

stosowanie:

2 łyżki mieszanki zalewa się 1/2 – 3/4 litra zimnej wody, zostawia się tak przynajmniej na godzinę lub na noc, potem się zagotowuje i wlewa z fusami do termosu. Do wypicia łykami w ciągu dnia między posiłkami na ciepło. Można podgrzewać i można dodać soku.

Dodatkowo:

spożywać soki i dżemy z jabłek i winogron

spożywać bulwy topinamburu, na przykład jak seler w zupach lub co fantazja przyniesie.

Mikrolewatywy codziennie 5-8 razy 30ml z wyciągu olejowego z dziurawca, dzikiej róży, nagietków, krwawnika, babki szerokolistnej, szaroty – chociaż któryś z nich

Można stosować zamiennie z mieszanką na skurczowe zapalenie jelit

Skurczowe zapalenie jelit, czyli zespół Leśniowskiego-Crohna

Tutaj problemem są patologiczne skurcze mięśni jelita grubego, które nie dość, że zakłócają motorykę jelita z konsekwencjami tego faktu, ale na dodatek jeszcze skurcz mięśni może dotyczyć też naczyń krwionośnych i może być na tyle silny i długotrwały, że powstaje niedokrwienie jakiegoś obszaru jelita, a w konsekwencji martwica.

Przykładowe mieszanki:

tatarak 1
mięta 1
babka 4
siemię lniane 3
szarota 3
szyszki olchy 2

owies – wywar
sok z babki
berberyna
ekstrakt z miłka wiosennego – można zastąpić kwiatem z arniki lub omanu
ekstrakt z korzeni lukrecji

ja wrzucałam do mieszanki oman lub arnikę, lukrecję, gałązki berberysu i ziele perzu, jesli nie
miałam owsa

lewatywki z odwaru lnu i liści eukaliptusa

2 łyżki mieszanki zalewa się 1/2 – 3/4 litra zimnej wody, zostawia się tak przynajmniej na
godzinę lub na noc, potem się zagotowuje i wlewa z fusami do termosu. Do wypicia łykami w ciągu
dnia między posiłkami na ciepło. Można podgrzewać i można dodać soku.
Dodatkowo:
Mikrolewatywy 50ml z siemienia lnianego i liści eukaliptusa
sok z babki

moja wersja:

tatarak, mięta, babka, siemię lniane, szarota, szyszki olchy, ziele perzu, berberys kwiaty, lukrecja, miłek, iglicznia strąki, ślaz, kwiaty podbiału

stosowanie

2 łyżki mieszanki zalewa się 1/2 – 3/4 litra zimnej wody, zostawia się tak przynajmnie na godzinę lub na noc, potem się zagotowuje i wlewa z fusami do termosu. Do wypicia łykami w ciągu dnia między posiłkami na ciepło. Można podgrzewać i można dodać soku.

Dodatkowo:

Mikrolewatywy 50ml z wywaru z siemienia lnianego i liści eukaliptusa

do picia sok z babki z apteki

spożywać bulwy topinamburu, na przykład jak seler w zupach lub co fantazja przyniesie.

Można stosować objawowo, zamiennie z mieszanką na wrzodziejące zapalenie jelit

Chroniczne zapalenie trzustki

W trzustce w stanie zapalnym jest podwyższone ciśnienie w przewodach żółciowych, które są przyblokowane. Blokada może być spowodowana przez złogi lub skurcze. Blokady mogą spowodować ból i lokalną martwicę. Po 5-18 latach zapalenia trzustka może zwapnieć i wtedy przestanie boleć, ale za to będą zupełnie nowe problemy.

Szałwia – liście, a szczególnie korzenie szałwii obniżają ciśnienie przez obniżenie aktywności trzustki, co jest ważne by zalegające pod ciśnieniem enzymy z soków nie zaczęły nadgryzać tkanek trzustki.

Inny surowiec obniżający ciśnienie w przewodach żółciowych to przewiercień, dostępny w sklepach z chińskimi ziołami.

Hibiskus i inne surowce antocyjanowe hamują niszczenie trzustki przez enzymy. One stabilizują naczynia krwionośne i błony komórkowe, blokując elastazę, która uszkadza błony, co przyciąga różne komórki żerne układu odpornościowego, które pogłębiają zapalenie. Podobnie działa przywrotnik.

Nie stosujemy silnych ziół żółciopędnych, by nie pogłębiać problemu.

Do mieszanek warto dawać kurdybanek bluszczyk, który delikatnie rozpuszcza złogi żółciowe, a z drugiej strony działa przeciwzapalnie i nie pobudza intensywnego wydzielania żółci. Ogółem wiele surowców z rodziny jasnotowatych hamuje aktywność różnych gruczołów, w tym i trzustki. Aleksander Ożarowski w swojej książce „Farmakodynamika surowców roślinnych” poświęcił kurdybankowi cały rozdział, w tym opisał możliwy mechanizm rozpuszczania kamieni żółciowych. Poza tym kurdybanek poprawia odporność komórek na niedotlenienie. Ogółem – warto stosować jako przyprawę do posiłków, na równi z lebiodką, czyli oregano.

mieszanka (Korsunowie):
rzepik 4
babka 3
rdest ptasi 3
przywrotnik 3
lebiodka / oregano 1
cykoria 3
solanka 2
różne owocki, gałązki modrzewia, korzenie kolcosiłu


inna wersja (Korsunowie):

lebiodka / oregano 2
rzepik 4
dziurawiec 2
szarota 3
melisa 2
przywrotnik 3

różne owocki, gałązki modrzewia, korzenie kolcosiłu

Dodatkowo: witaminy

Soki lub inne przetwory: jabłkowy, jarzębinowy, aroniowy, winogronowy, dzika róża, głóg itp,
łyżeczka PO posiłku
ekstrakty z korzeni aralii i eleuterokoka / kolcosiłu (nalewka 1:1 na wódce 40%)

Inne propozycje autorstwa Kwasznina:

Zmniejszenie stanu zapalnego:
wrotycz, lukrecja, berberys kora, kwiaty

Zwiększenie odporności na niedokrwienie: różeniec

Zmniejszenie zapaleń w nerwach, nerwobóli: wrotycz.
Też dziurawiec, ale po udrożnieniu przewodów żółciowych

Przykład mieszanki przy zaostrzeniu zapalenia:

szałwia 10
przywrotnik 15
wrotycz 2
lukrecja 10

Dawka dzienna! Zalać pół litrem wrzątku, pogotować chwilę, uzupełnić wodę, wlać z fusami do termosu,
potrzymać pół godziny, pobełtać, przestudzić i wypić w 2-3 porcjach na 15 min przed
posiłkiem. Kuracja 5 dni. Jeśli na 3 dzień się nie poprawi to trzeba się jednak skontaktować
z medycyną.

Inna mieszanka, do dłuższego stosowania

oman korzeń po 10
dziurawiec ziele
nagietki
łopian korzenie
piołun
rumianek kwiat
szarota błotna
skrzyp
uczep
szałwia liście

1 łyżka / pół litra wody, zagotować, Wlać z fusami do termosu, wypić w 3 porcjach na pół
godziny przed posiłkiem.

Mieszanka przy polipach w żołądku itp (na motywach Korunów)

wiązówka kwiaty 4
jaskółcze ziele 1
jemioła 1
krwawnik 2,
liście orzecha włoskiego 2
liście brzoskwini 2
popłoch ziele, kwiaty
czaga

stosowanie
Wieczorem 1 łyżkę wsypać do ciepłego termosu, zalać szklanką wrzątku, zostawić do rana,
rano odcedzić i odcisnąć, pić 3 x dziennie po 50ml na pół godziny przed posiłkiem. Można
lekko podgrzać.
Pozostałe 50ml użyć do mikrolewatywek na wieczór, codziennie przez 2 tygodnie
Dodatkowo:
Grepoł (nalewka z orzechów włoskich z dodatkiem goździków, piołunu, cynamonu, aloesu itp)
1ml rano i wieczorem, po posiłku, można wlać do ziół lub z wodą
Z apteki: zmieszać Azucalen + sok z babki i tego 1ml rano i wieczorem, po posiłku, można wlać
do ziół lub z wodą
Czopki codziennie rano, po wypróżnieniu (lub po prostu po wypróżnieniu)
kit na jelita rano pół łyżeczki przed posiłkiem
Na wieczór suplement magnezowy, potas, a jeśli jest biegunka, to węgiel i tanina z apteki

Mukowiscytoza żoładkowa lub jelitowa

Przed posiłkiem trzeba się dobrze napić ziół rozrzedzających śluzy, na przykład jw
Pilnować probiotyków, witaminy „tłuste” dawać raczej w kroplach, a najlepiej w emulsji
(witaminowy kogel-mogel na jajkach?)

Fitoterapia:

ułatwienie spływu śluzów: liście podbiału, prawoślaz, dziewanna
wspomaganie pracy trzustki: oman, mniszek, perz
zapobieganie i likwidacja zakażeń: eukaliptus, nagietki, brzoza
poprawa odporności: żeńszeń syberyjski, różeniec
olejki i zioła olejkowe do inhalacji: hyzop, bazylia, lawenda, cytral
Gotowce: Sinupret
Herbatka przeciwwirusowa: szałwia, kłosowiec (Agastache), kocimiętka, znamiona
kukurydzy, nagietki, melisa, dziurawiec.

delikatne środki przeczyszczające

Nasza tarcza przeciwwirusowa – plotki z Rosji cz.I

W listopadzie 2020 w Petersburgu odbyły się 18-te wykłady fitoterapeutyczne, które zgodnie z duchem czasów odbywały się zdalnie, no i w dużej części na temat koronawirusów, zapalenia płuc i tak dalej. Część z wykładów już jest dostępna na YouTube, osoby, które znają rosyjski mogą sobie posłuchać i poczytać w oryginale na kanale Aleksandra Alifanowa

Muszę przyznać, że ze względu na tempo wielu wykładów, musiałam je odsłuchać ze 2 razy, pierwszy raz tylko korzystając z klawisza zrzutu z ekranu, by sobie spokojnie przeczytać prezentacje, ewentualnie uzupełnić braki słownictwa lub wiedzy, a dopiero potem mogłam słuchać wykładu. Wykładowcy nie zawsze czytali swoje slajdy, tylko mówili na temat tego, co zainteresowani mogli sobie przeczytać na ekranie. Poza tym tempo nieraz było obłędne, szczególnie bliżej końca wykładu. Czasem w tle było słychać „trzy minuty”.

Jest czego słuchać, bo o leczeniu wypowiadają się praktykujący lekarze, naukowcy, fitoterapeuci w jednym. Oczywiście, że w wolnych chwilach narzekają na bezsensownie skąpe władze, że obcięły centralne finansowanie projektów fitoterapeutycznych, kiedy z drugiej strony władze regionów i republik autonomicznych prowadzą i finansują swoje projekty. Wśród lamentów jednak nie było haseł typu „brak dowodów naukowych” lub „brak oficjalnego wskazania do leczenia”, co u nas chodzi jak pijany zając po naszej oficjalnej służbie zdrowia. Wykładowcy starali się wskazać istniejące praktyczne możliwości lub możliwe kierunki badań i to w miarę bez narzekania na przypadkowe społeczeństwo i ogólną niemożność.

Porównajmy sytuację naszej fitoterapii czy ziołolecznictwa, gdzie lekarze od wielu lat nie są uczeni podstaw fitoterapii, farmakognozję w czasie studiów mają tylko farmaceuci, naukowcy zajmujący się fitoterapią zapierają się rękami i nogami, że nie są lekarzami, nie leczą i nie przyjmują pacjentów, a praktyczną fitoterapią zajmują się mniej lub bardziej przyuczeni amatorzy, jak na przykład ja. Dobrze, jeśli ci amatorzy mają pojęcie o swoich ograniczeniach, gorzej, jeśli o nich zapomną.

Ale, wróćmy do rzeczy

Do przemyślenia – zarys podstaw fitoterapii COVID-19

Transkrypcję półgodzinnego wykładu Eleny Korsun o profilaktyce, leczeniu i doleczaniu kowida wrzuciłam razem z moimi uwagami na forum zielarskie założone przez pana Henryka Różańskiego z Krosna.

To oczywiście jest materiał do przemyśleń, a nie jakiś sztywny „protokół”. Surowce spokojnie można zamieniać na podobne, a bardziej dla kogoś dostępne.

Przy okazji zapraszam do zapisania się na forum zielarskie, bo tam można spokojnie prowadzić dyskusje, a jak wiadomo, co dwie głowy, to nie jedna, a głów tam jest znacznie więcej 😉

Obrzęk i zwłóknienie płuc

Jak wiadomo, jednym z ciężkich powikłań zapalenia płuc wywołanego przez COVID-19 jest obrzęk płuc i jego możliwy dalszy skutek – zwłóknienie płuc.

Na początek nieco kompilacji teorii z Wikipedii i innych źródeł rodem:

Obrzęk płuc to stan chorobowy, w trakcie którego w pęcherzykach płucnych zamiast powietrza zaczyna gromadzić się płyn przesiękowy, który utrudnia wymianę gazową w płucach.

Do takiej sytuacji dochodzi najczęściej w przebiegu niewydolności krążenia, ale także w przypadku utrudnienia odpływu krwi z płuc (w przypadku wad serca), jak również w przypadku zatruć lub zaburzeń przemiany materii, w trakcie których dochodzi do uszkodzenia pęcherzyków płucnych (mocznica, zespół nerczycowy) lub przy ciężkim zapaleniu płuc, które może być jednym z powikłań kowida.

W krążeniu płucnym część płynu nieustannie przecieka przez ściany naczyń krwionośnych, przedostając się do przestrzeni śródmiąższowej, jednak układ limfatyczny szybko usuwa tę objętość. Jeżeli dojdzie do wzrostu ciśnienia w krążeniu płucnym lub pojawi się stan zapalny w płucach, to układ limfatyczny może stać się niewydolny.

Zwiększenie zawartości płynu pozanaczyniowego w płucach zmniejsza ich podatność, zwiększając opór, jaki muszą pokonać mięśnie oddechowe podczas każdego wdechu. Oddech staje sie płytki i przyspieszony, co dodatkowo pogarsza wentylację płuc.

Skutkiem obrzęku płuc jest pogorszenie natlenienia krwi tętniczej, powodującego hipoksję, czyli niedotlenienie.

W leczeniu medycyna oficjalna stosuje:

  • tlenoterapię
  • leki moczopędne
  • ułożenie osoby w celu zmniejszenia zastoju krwi w płucach (pozycja siedząca, opaski uciskowe, w dawnych czasach upust krwi)
  • morfinę
  • leki rozszerzające naczynia krwionośne (pozorne zmniejszenie ilości krwi krążącej, wskutek przemieszczenia jej do łożyska naczyniowego obwodowego)
  • glikozydy naparstnicy (wzmacniają siłę skurczu serca)
  • intubację ze sztuczną wentylacją, czyli zaawansowany respirator

Morfina nie tylko uspokaja, ale obniża ciśnienie i obniża wrażliwość ośrodków oddechowych na niedotlenienie, co zwalnia rytm oddechu.

Zielarze znają więcej surowców mających nieco podobne działanie do naparstnicy (konwalia, miłek, żarnowiec, janowiec, głóg), jednak wystandaryzowane preparaty z naparstnicy są przemysłowo produkowane na potrzeby medyczne.

Ogółem, wśród naszych surowców zielarskich, które mocno działają na serce, chyba naparstnica jest właśnie najbardziej niebezpieczna, a na dodatek najwolniej się wydala. Myślę, że preparaty z naparstnicy lepiej zostawić przemysłowi farmaceutycznemu, a naparstnicę podziwiać w ogrodzie lub na łąkach górskich.

Zwłóknienie płuc

Zapalenie płuc może spowodować dalszą niewydolność układu oddechowego, co i bez tego zwykle jest już wynikiem działania samej infekcji i stanu zapalnego. Płuca szybko wypełniają się płynem i mogą włóknieć w wyniku zamiany tkanki prawidłowego pęcherzyka płucnego, który po wycofaniu stanu zapalnego zamiast wrócić do stanu pierwotnego, to pokrywa się tkanką bliznowatą. Tkanka płucna może włóknieć, jako stan chroniczny, nawet po wycofaniu się obrzęku, ale, gdy sie utrzymuje chroniczny stan zapalny. W przypadku poważnego zwłóknienia płuc, w celu utrzymania pacjenta przy życiu może być konieczny respirator, a docelowo oczekiwanie na przeszczep płuca.

Uważa się, że zwłóknienie płuc nie jest odwracalne, ale jednak pojawiają się światełka, w tym i fitoterapeutyczne w tym tunelu.

Tyle tytułem wstępu teoretycznego, przejdźmy do opowiadań dość optymistycznych z Rosji

Stan energetyczny pacjenta

Zacznę od krótkiego wykładu pani Julii Korszikowej, pracującej obecnie jako docent w Rosyjskiej Medycznej Akademii Kształcenia Podyplomowego. Osoba na pierwszy rzut oka starszej daty opowiadała o swojej pracy w szpitalu geriatrycznym, gdzie mieli bardzo dużo pacjentów z różnymi chorobami, z zapaleniem płuc włącznie, ale stosunkowo niską śmiertelność, jak na tego typu instytucję.

Zwracała uwagę na stwierdzenie, że jeśli pacjenta ogarnia energetyczna pustka (nie ważne, jaką ideologię pod to się podłoży) i pacjent odchodzi, to należy spróbować tą pustkę energetyczną zapełnić, na przykład wlewem dożylnym substancji energetyzujących, w skrócie w rodzaju medycznego RedBulla, czyli w jej wykładzie to było: 60ml 40% roztworu glukozy, 7ml 10% roztworu kofeiny, 10ml 10% glukonianu wapnia i 0,5ml konwalotoksyny. Konwalotoksyna w dawkach wyższych, niż lecznicze jest toksycznym glikozydem kardenolidowym (nasercowym) uzyskiwanym z konwalii majowej. Właściwie stosowana jest cennym lekiem. Glukonian wapnia jeszcze wzmaga działanie konwalotoksyny wzmacniające pracę serca.

Pustka energetyczna, czyli utrata sił życiowych może powstać w wyniku niedojadania, długotrwałej choroby, niewydolności krążenia, przeciążenia fizycznego lub psychicznego, zatrucia, anemii, dysbakteriozy, uwięzienia, a także pod koniec życia – w okresie późnej starości. To może być związane z realnym zagrożeniem życia, ponieważ niszczy niespecyficzną odporność, szczególnie w kontakcie z zakażeniami.

Pamiętajmy, że omawiane były warunki szpitalne, no i, że dawka czyni różnicę między trucizną lub lekiem.

W opowiedzianej historyjce, pacjent z ciężkim zapaleniem płuc w szpitalu, z godziny na godzinę coraz słabszy, pomimo leczeniem między innymi dożylnym noradrenaliną. Chory blady, zimny pot, temperatura ciała 35oC, ciśnienie 70/50mmHg, nikłe tętno, mówił lekarzom, że kotek mu skrobie pazurkami w płucach – rzeczywiście było słychać trzaski bąbelków, czyli początki obrzęku płuc na tle niskiego ciśnienia krwi, czyli poważne niebezpieczeństwo dla życia. Chory dostał wlew wspomnianego płynu kilka razy w odstępie kilku godzin. Już po pierwszym podaniu podniosło się ciśnienie krwi i ucichły dźwięki pękających pęcherzyków w płucach – obrzęk płuc się wycofał. Ciśnienie krwi się podniosło, jak to określiła pani Julia „na końcu igły”, zaraz też temperatura ciała wzrosła aż do ponad 38oC – organizm zaczął walczyć z chorobą. Pacjent w końcu wyzdrowiał. Ilość zastosowanej kofeiny była teoretycznie za duża, jak na zasady farmakologii, ale pacjent w końcu stanął na nogi.

Jak to podsumowała wykładowczyni: samymi antybiotykami i noradrenaliną pacjenta się nie wyleczy, trzeba dodać mu energii.

W komentarzach później pojawiło się stwierdzenie, że w tej sytuacji, praktycznie terminalnej, podanie samych glikozydów nasercowych by spowodowało śmierć pacjenta, ponieważ pustka energetyczna znacznie zwiększa toksyczność zastosowanych glikozydów.

Niedotlenienie zwiększa wrażliwość na bodźce wywołujące arytmię serca. W eksperymentach na zwierzętach, żaden toksyczny środek antyarytmiczny nie działał, niezależnie od tego, czy syntetyczny, czy pochodzenia naturalnego, za to działały środki pochodzenia roślinnego poprawiające natlenienie, bez formalnych własności antyarytmicznych – taka ciekawostka.

Jest mnóstwo badań naukowych wskazujących synergię działania kofeiny i glukozy, szczególnie dla pracy mózgu, który w jednoczesnej obecności kofeiny i glukozy pracuje znacznie wydajniej, przy mniejszym zużyciu swoich zasobów energetycznych. Oznacza to, że przy ograniczonych zasobach, na przykład przy niedotlenieniu, mózg jednak może więcej zrobić, na przykład lepiej sterować sercem. Osoba pod kroplówką tych zasobów energetycznych może mieć bardzo mało.

Co ciekawe, osobno ani glukoza, ani kofeina takiego działania ochronnego nie posiadają.

**

Jednak wróćmy do konwalotoksyny, co ona może robić, oprócz wzmacniania akcji serca, co jest jej tradycyjnym, nieomalże odwiecznym zastosowaniem? W końcu już Mikołaj Kopernik był portretowany właśnie z kwitnącą konwalią w ręku, jako symbolem pracy lekarskiej.

W angielskiej Wikipedii jest spory artykuł i tu zaczyna być ciekawe: w niewielkich, wręcz nano-dawkach działa przeciwnowotworowo, pobudzając apoptozę i autofagię – rozkład komórek rakowych i blokując rozwój naczyń krwionośnych karmiących guza, poza tym blokuje przerzuty. Badania przeprowadzano na komórkach raka jelita grubego, piersi i raka szyjki macicy. Nie bardzo wiadomo dlaczego, ale działa. Poza tym może być skuteczna przy leczeniu zwłóknienia płuc, chorobach neurodegeneracyjnych oraz przy infekcjach wirusowych – przynajmniej badano działanie na cytomegalowirusa.

I co z tego wynika dla naszych warunków kuchennych? Jeszcze w latach 90-tych w sklepach zielarskich była dostępna mieszanka Herbapolu Cardiosan. Ona między innymi zawierała liście konwalii, była bez recepty, i była bezpieczna w stosowaniu zgodnie z instrukcją. Obecnie warto mieć na podorędziu surowce, by ją sobie samodzielnie zmontować, jeśli by była potrzeba. Mamy maj i niedługo będzie czas się rozejrzeć w za liściami kwitnącej konwalii, a potem, jeszcze za kwitnącymi gałązkami żarnowca lub janowca. Inne surowce od biedy można nawet kupić bez problemów, chociaż własny zbiór, to jest własny zbiór.

Cardiosan wzmacnia pracę serca, jest lekko moczopędny, działa lekko uspokajająco, poprawia sen – warto go włączyć do wszelkich kuracji ziołowych wymagających wzmocnienia serca i działania przeciwobrzękowego, nawet jako blok wchodzący w skład większej mieszanki.

Należy pamiętać, że zgodnie z radami z wspomnianego wykładu, jeśli należy pobudzić krążenie u bardzo osłabionego człowieka, to należy zadbać o jego stan odżywienia i po konsultacji z lekarzem prowadzącym rozważyć włączenie w leczenie takich chorych takich tradycyjnych środków aptecznych, jak Glucardiamid, Cardiamid z kofeiną (krople lub pastylki) i krople Cardiol-C, które zawierają w sobie między innymi i wystandaryzowaną nalewkę z konwalii i kofeinę. W aptece na pewno coś sensownego doradzą, ale trzeba skonsultować z lekarzem, bo ciężkie osłabienie, to poważna sprawa, ale z drugiej strony pobudzenie krążenia i dodanie sił życiowych to też sprawa konieczna.

**

A teraz już nie z wykładów z Petersburga, tylko znalezione w rosyjskim internecie, wśród wielu krążących tam prac doktorskich i innych doniesień naukowych.

Obrzęk płuc

W obrzęku płuc problemem jest nie tylko utrata funkcjonalności błon pęcherzyków i pokrywającego je płynnego surfaktantu, ale i wysięk, który zalewa płuca, a dyfundujące z krwi żylnej gazy, powodują jego spienienie. Czasem taka chora osoba kaszle pianą, bywa, że jeszcze podbarwioną krwią. Ta piana z jednej strony zatrzymuje gazy wydechowe w płucach, a z drugiej strony nie pozwala na dotarcie świeżego powietrza do pęcherzyków.

To akurat notka od badacza rodem z Azerbejdżanu, ale ogłoszona na konferencji w Moskwie 2005:

Przeprowadzono brutalne doświadczenia na myszach i szczurach: za pomocą zastrzyku z adrenaliny wywoływano u nich obrzęk płuc i badano metody leczenia i profilaktyki

Mieszanka ziołowa, napar 1:20 (objętościowo, po wymoczeniu surowców, bo inaczej byłoby ciasto) o składzie: jemioła, kminek, chmiel, nostrzyk, nagietki, kozłek, głóg, babka opóźnia powstanie obrzęku płuc i zwiększała długość życia zwierząt, jeśli profilaktycznie, na 10 min przed zastrzykiem adrenaliny wprowadzono im dootrzewnowo 1ml takiego naparu, w porównaniu do zwierząt z grupy kontrolnej, potraktowanych tylko adrenaliną

Zupełnie inne pytanie, czy dootrzewnowe stosowanie ziół jest sensowniejsze, niż sondą do żołądka, ale, pewnie naukowcowi się nie chciało. Jak to kiedyś skomentował Oleg Barnaułow: jest mnóstwo badań „naukowych”, które ogłaszają silne własności uspokajające takiego czy innego preparatu po wprowadzeniu dootrzewnowym. Po prostu zwierzątko, jeśli przeżyło, to się zwija z bólu o chowa w kąt – ot, i mamy własności uspokajające i leniwego naukowca.

Inna inna grupę zwierząt w tym eksperymencie leczono inhalacją mieszanką olejków eterycznych 1:1 tymianku i jałowca rozpylanego ultradźwiękowym nebulizatorem. Okazało się, że taka mieszanka olejków gasi pianę w płynie z wysięku z płuc już po 1 minucie – to potwierdzono w badaniach in-vitro.

Najlepiej działało połączenie obydwu metod: profilaktyki ziołowej i inhalacji mieszanką olejków.

Obydwie mieszanki i obydwie formy podania spowodowały odciążenie płucnego krążenia krwi, przy czym olejki bezpośrednio jeszcze wygaszały pianę.

Jaki z tego wniosek praktyczny? Surowce są dostępne, nietoksyczne, warto je stosować w warunkach domowych, jeśli zaczyna się kisić jakieś cięższe przeziębienie lub prawdziwy COVID-19.

Zwłóknienie płuc – czy na pewno jest nieodwracalne?

Zwłóknienie płuc może powstać jako wynik uszkodzenia płuc, w tym i w wyniku niezrozumiałej dla nas reakcji układu odpornościowego, może pojawić się u osób, które długo były pod respiratorem, ale też może się pojawić jako oddalony skutek, nawet lekkiej wersji kowida. Ostatnio nawet pojawiły się teorie, że nieuleczalne, uważane za samoistne zwłóknienie płuc może jednak mieć związek z zakażeniem wirusem, możliwe, że podobnym do obecnie nam królujacego koronawirusa.

Najbardziej znaną osobą z tą chorobą jest małżonka norweskiego następcy tronu i pewnie dla niej Norwegia by znalazła i opłaciła terapię, jeśli by istniało coś sensownego, w co by uwierzono na tyle, by spróbować.

Medycyna oficjalna, by zahamować postęp choroby stosuje sterydy, żeby zahamować stany zapalne i zahamować aktywność układu odpornościowego, by nie tworzył nowych blizn na pęcherzykach płucnych.

Istnieją oficjalne eksperymenty z inhalacjami interferonem gamma (γ), jednak chyba na razie nie są wdrożone w powszechnej praktyce, mimo zachęcających wyników. Interferon gamma, czyli inaczej interferon II, jest regulatorem reakcji odpornościowej, a przy okazji ma pewne własności przeciwwirusowe. Możliwe, że koszty terapii są wysokie.

Kombinuje się w Rosji coś dookoła enzymów wydzielanych przez mezenchymalne komórki macierzyste, jednak od tych eksperymentów do leku droga może być daleka – w końcu te komórki macierzyste trzeba by jakoś, chyba raczej z zarodków pozyskać.

Z drugiej strony, to nie jest poziom terapii do zastosowania w kuchni. Na szczęście są też doniesienia o bardziej dostępnych możliwościach.

Składnik lukrecji – kwas glicyrryzynowy

Okazuje się, że 3 x dziennie po 50 mg u człowieka cofnęło zwłóknienie płuc po naświetlaniach onkologicznych.

Historyjka z życia wzięta z Japonii:

Kobieta miała raka płuc, przeszła standartowe leczenie, w tym naświetlania. Wiadomo, że naświetlania niszczą komórki rakowe, ale też niszczą komórki płuc, wzbudzając proces zapalny, a potem stopniowego włóknienia. 3 miesiące po naświetlaniach u kobiety zaczęła się gorączka, kaszel, duszności. Pacjentka dostała przeciwzapalny dekosometazon (z Wikipedii: syntetyczny glikokortykosteroid o silnym i długotrwałym działaniu przeciwzapalnym, przeciwalergicznym i immunosupresyjnym).

Po 9 miesiącach pojawiła się nawrotka raka i konieczność powtórnego naświetlania z możliwym dalszym pogorszeniem stanu płuc. By temu zapobiegnąć postanowiono zastosować tabletki zawierające GLA.
Kurację zaczęto od razu po naświetlaniach, trwała 3 miesiące. Uniknięto nie tylko pogorszenia zapalenia płuc, co więcej, tkanka płucna stała się elastyczniejsze.

Co z tego wynika?

Jeśli może działać na problemy po naświetlaniach onkologicznych, to walcząc ze skutkami kowida warto spróbować to zastosować.

Tabletkowany ekstrakt standaryzowany na 98% kwasu glicyrryzynowego z lukrecji jest dostępny w handlu, środek nie jest szkodliwy, miesięczna kuracja to koszt około 50 zł, zostaje zastosować w razie potrzeby. Osoby bojące się ewentualnych obrzęków lub podwyższenia ciśnienia mogą zasuplementować potas i zastosować zioła wspomagające krążenie i moczopędne, na przykład głóg + nawłoć.

Suplement diety z korzeni jodły

Abisil (Абисил) – rosyjski preparat produkowany z jodły syberyjskiej, mieszanka odpowiednio standaryzowanych terpenów w oleju słonecznikowym z dodatkiem 10% octanu bornylu dla wersji płynnej. Jest produkowany w wersji kapsułkowej i butelkowej. Udowodniono, że z jednej strony jest -bójczy dla wielu patogenów, a z drugiej strony pobudza procesy regeneracji tkanek.

Różne terpeny są składnikami żywic i olejków eterycznych drzew iglastych, to one nadają im zapach.

Abisił 5% w wersji kapsułkowej powodował w zależności od zaawansowania choroby, w ciągu 1-3 miesięcy, WYCOFANIE zwłóknień w płucach po koronawirusowym zapaleniu płuc. Na razie to są tylko „anegdotyczne doniesienia” kliniczne, ale preparatu ze sprzedaży nie wycofano, w Rosji, oczywiście. Jeśli by to była prawda, potwierdzona większą ilością „anegdot”, to byłoby bardzo ciekawe.

Według oficjalnych informacji o preparacie, wersja płynna w ciągu miesiąca może zlikwidować polipy w nosie (to w końcu wirus brodawczaka ludzkiego). Stosuje się tampony w nosie nasączone tym środkiem zakładane na noc.

Przecieków na temat produkcji jest niewiele, jedyne tylko, że zbiera się surowiec z korzeni i pni odpowiednio zestresowanych drzew – zimą i w miejscach, gdzie drzewa mają ciężkie życie. Zdecydowanie to nie chodzi o olejek eteryczny, tylko raczej frakcję cięższą, jednak to nie terpentyna, bo jej nie wolno długo stosować, szczególnie nie na błony śluzowe, bo jest zbyt drażniąca.

Myślę, że jeśli się znajdzie niedawno wywróconą, jeszcze żywą jodłę w lesie (wywrócenie to będzie forma mocnego stresowania drzewa), to chyba warto się zająć jej korzeniami i coś z nich spróbować zrobić. Niechby to tylko miał być jakiś prosty wyciąg olejowy z niewielkim dodatkiem spirytusu i octanu etylu dla lepszej ekstrakcji na rozdrobnionym surowcu, a szczelnie zamknięty pojemnik można pogrzać w temperaturze ok. + 50oC w podgrzewaczu do butelek lub czymś podobnym. Zimą to może być po prostu grzejnik, no i co jakiś czas trzeba zawartość pobełtać.

Trochę o układzie limfatycznym I

Ściągnięte Z Wikipedii:

Układ limfatyczny (chłonny) – otwarty układ naczyń i przewodów, którymi płynie jeden z płynów ustrojowych – limfa, z komórek odpornościowych – limfocytów oraz z narządów limfatycznych, wśród których są węzły chłonne, migdały, śledziona, szpik kostny, grasica itd. Limfa tworzy się z przesączu płynu znajdującego się w tkankach, między komórkami.

Układ naczyń chłonnych połączony jest z układem krążenia krwi. Limfa porusza się w naczyniach limfatycznych za pomocą skurczów mięśni.

Układ chłonny (limfatyczny) jest częścią układu krążenia, uzupełnia system krążenia krwi, łączy się z układem krwionośnym w lewym i prawym kącie żylnym. To oznacza, że limfa razem z krwią żylną idzie do serca, a potem, po przejściu przez różne tkanki (w skrócie myślowym) do nerek. Tłuszcze i składniki pokarmowe rozpuszczone w tłuszczach wchłaniają się z przewodu pokarmowego właśnie do limfy.

Najważniejszą funkcją układu chłonnego jest obrona przed zakażeniami i (re)cyrkulacja płynów ustrojowych. Układ chłonny odgrywa ważną rolę w przemianie materii oraz w reakcjach odpornościowych. To, czy układ limfatyczny dobrze funkcjonuje, zależy w dużej mierze od sprawności i elastyczności tkanki łącznej. Jeśli jest zbyt miękka i przepuszczalna, toksyny, zamiast wędrować do węzłów chłonnych, wnikają w inne tkanki, np. gromadzą się w komórkach tłuszczowych.

Nie będę się wgłębiać we wszystkie funkcje limfy i układu limfatycznego – zainteresowanych zapraszam do Wikipedii.

Układ limfatyczny jest odpowiedzialny między innymi za tworzenie, a potem mechaniczne usuwanie obrzęków i wysięków powstałych w wyniku stanu zapalnego. Przy niewydolności krążenia żylnego (żylaki), układ limfatyczny częściowo przejmuje jego funkcje. Aby to było możliwe, jest potrzebny wzmożony ruch limfy. Jak już było wspomniane, do tego są potrzebne ruchy mięśni, czyli trzeba się ruszać. Jeśli normalna aktywność fizyczna nie jest możliwa lub nie wystarcza, wtedy od zewnątrz można stosować różne formy masażu, oklepywania lub stawiać bańki, jak to się robi przy zapaleniu płuc, oskrzeli lub cięższej grypie. W sumie to są metody tradycyjnej medycyny domowej bez naukowego określenia „poprawa obiegu limfy”.

Pojawiły się doniesienia że w ciężkich przypadkach zapaleń płuc i oskrzeli mogą pomóc ćwiczenia oddechowe. W mediach w marcu 2021 było opowiadanie o osobie z ciężkim COVID-19, z dusznościami , której pogotowie nie miało dokąd zabrać z powodu przepełnienia szpitali, to artystyczna rodzina zaczęła z chorą ćwiczyć oddech i oddychanie – duszności dość sprawnie ustąpiły i w końcu obyło się bez szpitala. O co tu chodziło prawdopodobnie? Przepona uruchomiła nie tylko oddech, ale i główny przepływ limfy, w tym i odpływ z płuc i oskrzeli (słynna woda w płucach i opłucnej), co poprawiło natlenienie i ogólny stan zdrowia chorej.

Można stosować środki drażniące, na przykład środki z kamforą, pieprzem, chrzanem czy gorczycą – one miedzy innymi pobudzą ruch limfy. Tu się kłaniają różne plastry typu aptecznego Kapsiplastu.

Jeśli obrzęki podskórne utrzymują się przez długi czas, to mogą poprzerastać nieprawidłową tkanką tłuszczową i w ten sposób się utrwalić. Istnieją teorie, ze cellulit to właśnie wynik braku prawidłowego obiegu limfy. Już starożytni Egipcjanie…

Innym skutkiem braku prawidłowego krążenia żylnego i limfatycznego są niegojące się rany, typowe dla ciężkiej niewydolności żylnej i przy zespole stopy cukrzycowej. Wtedy się mówi o niewydolności żylno-limfatycznej.

O limfostymulacji

Drenaż limfy przede wszystkim oznacza odprowadzenie płynu z tkanek do węzłów chłonnych, a dalej do układu krążenia. Wiele osób pod tym pojęciem rozumie odpowiedni masaż, ale to jest jedna z metod poprawy odpływu chłonki, czyli poprawy naturalnego drenażu.

Terapia limfotropowa – zwykle podawanie lekarstw w zastrzykach bezpośrednio do przewodów limfatycznych lub węzłów chłonnych. Może być też i pośrednia terapia, gdzie preparat leczniczy wstrzykuje się zaraz po heparynie lub hialuronidazie który staje się „przewodnikiem” dla podawanego lekarstwa na drodze do układu limfatycznego. Dzięki temu mniejsze dawki lekarstwa dłużej działają w organiźmie i docierają do miejsc z utrudnionym dostępem w inny sposób. Tyle teoria, ale jak to w praktyce wykonać, to zupełnie inna historia na niejedną pracę badawczą.

Limfostymulacja to działania wpływające na tworzenie limfy, na węzły chłonne oraz naczynia limfatyczne mające na celu zwiększenie ich działania drenującego, odtruwającego oraz odpornościowego.

Limfoprotekcja to zapewnienie ochrony układu limfatycznego z jednoczesnym odtruwaniem przestrzeni międzykomórkowych dzięki wzmocnieniu funkcji organów i układów wydzielania.

Bywa jednak, że próbuje się blokować lub przynajmniej hamować obieg limfy na przykład w celu zahamowania przerzutów nowotworów

Jak się pogrzebie w rosyjskojęzycznym internecie (nie tylko Rosja), to się znajdzie dużo bardzo sensownych materiałów, w tym i naukowych na temat limfostymulacji i terapii limfotropowych. Osoby zainteresowane mogą wrzucić w Google wyrażenie „диссертация лимфостимуляция” i zobaczyć, jakie prace doktorskie wyskoczą. To tak dla ilustracji tego, że nie tylko znachorzy pracują nad obiegiem limfy. Przykłady tematów będą niżej: poprawa wyników leczenia udarów i wylewów krwi do mózgu, leczenie stopy cukrzycowej, leczenie obrzęków pooperacyjnych, leczenie zapalenia płuc.

Chcę tu wrzucić jakąś zgrubną kompilację ale i trochę moich komentarzy.

Niestety, przy leczeniu wielu chorób, zmiany pojawiające się w układzie limfatycznym często nie są uwzględniane.

Poziom sił obronnych i regeneracyjnych organizmu dużym stopniu zależy od stanu układu limfatycznego.

Wiadomo, że aktywizacja obiegu limfy pozwala poprawić wyniki leczenia. To samo można powiedzieć o profilaktyce wielu chorób. Dlatego terapia z uwzględnieniem układu chłonnego jest pożądana i zalecana.

Mięśniem uruchamiającym ruch głównych kanałów limfatycznych jest przepona, a mięśnie łydek odpompowują limfę i krew żylną z nóg. To jest kolejny powód, by się ruszać i głęboko oddychać (maska w sklepie lub w autobusie niestety na razie jest konieczna). Jeśli nie ma możliwości ruchu, to można pomasować przeponę ręcznie.

Normalnie chłonka jest biała i płynna, w przypadku zakażenia na przykład bakteryjnego, zmienia kolor na bardziej siny i nabiera grudkowatej, żelowej struktury. Prawdopodobnie jest to związane z polimeryzacją kwasu hialuronowego, co ułatwia ruch limfocytów i innych komórek -bójczych, ale utrudnia usuwanie skutków tego procesu. Stąd pomysły stosowania środków upłynniających krew i limfę mają rzeczywisty sens, przede wszystkim, by uruchomić mikrokrążenie w naczyniach włosowatych.

Roślinne stymulatory układu chłonnego – przykłady

Składnikami roślin, które uważane są za pobudzające obieg limfy są flawonoidy i saponiny.

Prawdopodobnie zawarte w roślinach witaminy C, P oraz flawonoidy powodują depolimeryzację kwasu hialuronowego w limfie, co powoduje jej upłynnienie.

Popularny artykuł o obiegu limfy dla poprawy stanu zdrowia napisał Wiktor Kostierow – kandydat nauk biologicznych, czyli w naszej terminologii stopni naukowych doktor. Artykuł „Малоизвестный способ оздоровления – лимфостимуляция”, czyli mało znany sposób na wyzdrowienie – limfostymulacja”. Tekst oryginalny po rosyjsku jest dostępny w internecie w setkach kopii, tak, że osoby zainteresowane znajdą go bez problemów. Oryginał jest chaotyczny, ale to dobry początek dla dalszych poszukiwań.

  • miłek wiosenny – drenuje serce, dlatego ma działanie regulujące pracę serca
  • liść borówki brusznicy – wybiórczo drenuje aortę, a wspólnie z młodymi liściami czarnej porzeczki regeneruje węzły chłonne
  • oregano, czyli lebiodka pospolita – stymuluje drenaż płuc i oskrzeli, poza tym uspokaja
  • nagietki – działają bardzo ogólnie, po prostu pobudzają ruch limfy
  • kasztany (owoce kasztanowca) ogólnie pobudzają ruch limfy, a przy okazji rozrzedzają krew i limfę
  • kopytnik europejski – poprawia drenaż wątroby, ale nie należy stosować go przy zapaleniach nerek
  • krwiściąg – aktywizuje obieg limfy w obiegu obwodowym, aktywizuje działalność węzłów chłonnych. Można stosować i zewnętrznie
  • mydlnica – działa podobnie stymulująco na krążenie limfy jak nagietki, ale słabiej
  • owies – chroni obieg limfy, a przy okazji jest świetnym sorbentem, dzięki czemu niepotrzebne toksyny z przewodu pokarmowego się nie dostaną do limfy i krwi.
  • pietruszka – poprawia drenaż mięśnia sercowego i macicy
  • babka szerokolistna – stymuluje przepływ limfy w ściankach żołądka i jelit
  • czarna porzeczka (liście i owoce) – poprawiają odpływ limfy z serca i wątroby oraz wspomaga regenerację węzłów chłonnych
  • lukrecja gładka – mocno poprawia obieg limfy w mięśniu sercowym, rozrzedza limfę i poprawia jej odpływ. Preparaty z lukrecji zapobiegają lub redukują zwłóknienia płuc po zapaleniu płuc.
  • owoce dzikiej róży – poprawiają ogólny obieg limfy, ale szczególnie w obrębie serca, wątroby i węzłów chłonnych
  • przywrotnik – stymuluje węzły chłonne, poprawia krążenie krwi w organach miednicy małej, dlatego jest często stosowany w zaburzeniach pracy jajników u kobiet.
  • melisa – stymuluje odpływ z dużych naczyń limfatycznych, szczególnie przewodu piersiowego. Jedna z nielicznych roślin poprawiających ukrwienie mózgu.
  • wiązówka błotna – świetnie poprawia ogólny obieg limfy, poza tym jest wspaniałym neuroprotektorem.
  • liście laurowe – też poprawiają obieg limfy
  • arnika – poprawia odpływ limfy jednocześnie poprawiając stan błon i normalizuje ukrwienie tkanek

Poza tym siedmiopałecznik błotny, krwica, skrzyp, nostrzyk, pokrzywa, ślaz, pięciorniki, bergenia (liście), aloes, jaskółcze ziele i wiele, wiele innych.

Popatrzmy na tą listę. Każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o działaniu ziół od razu zobaczy wspólną cechę tych surowców: działają moczopędnie i przeciwzapalnie. Działanie przeciwzapalne nie oznacza, że stan zapalny zostanie wygaszony, ale, że jego skutki dla sąsiednich, jeszcze zdrowych komórek będą ograniczone na przykład, dzięki sprawnemu odprowadzeniu przesączu z tkanek.

Oregano, ale też i pokrewne (chemo)taksonomicznie popularne rośliny przyprawowe i jednocześnie lecznicze, jak majeranek, tymianek czy macierzanka mają ugruntowaną opinię skutecznych środków pomocnych przy zakażeniami dróg oddechowych, głównie z powodu własności -bójczych olejków eterycznych. Tutaj dochodzi jeszcze element drenażu, czyli zapobieganie gromadzeniu się na przykład płynów w płucach.

Należy zwrócić uwagę na miłek wiosenny – ziele zawiera glikozydy nasercowe, wzmacnia i spowalnia pracę serca, dzięki czemu usuwane są obrzęki pochodzenia „sercowego” do moczu. Medycyna oficjalna często stosuje leki moczopędne przy próbach obniżania ciśnienia krwi i likwidacji obrzęków. Jednak w zasadzie nie zastanawia się nikt, czy to chodzi tylko o prymitywne odwodnienie, czy też o coś więcej. Tu mamy wyjaśnienie: odprowadzenie nadmiaru płynów / limfy umożliwi skurcz włókienek mięśnia. To jak z plastikową, miękką butelką wypełnioną wodą pod korek – nie można jej ścisnąć, dopiero po odlaniu części można myśleć o ściskaniu. W podobny sposób będą działać inne surowce zielarskie zawierające związki regulujące pracę serca, jak konwalia, głóg, żarnowiec.

I tu zastrzeżenie: dla osób, które chcą zaczynać przygodę z ziołami typu konwalia lub żarnowiec: zdecydowanie polecam klasyczne mieszanki ziołowe opracowane przez komunistyczny Herbapol. Składy są jawne, sprawdzone i bezpieczne, a surowce w miarę dostępne w handlu lub do samodzielnego zbioru.

Wróćmy jednak do naszego układu chłonnego.

Wspomniałam, że środki moczopędne są stosowane przy usuwaniu obrzęków. To nie tylko chodzi o uruchomienie mechanicznego odwodnienia. Okazuje się, że środki moczopędne poprzez wpływ na autonomiczny układ nerwowy, który uruchamia mięśnie naczyń limfatycznych, dzięki czemu pośrednio powodują uruchomienie obiegu limfy, czyli odprowadzenia nadmiaru płynów do nerek i dalej poza organizm.

Teoretycznie chirurg może zastosować stymulację obiegu limfy bezpośrednio, wkłuć się do jakiegoś dużego kanału limfatycznego, założyć dren i w ten sposób próbować coś wpompować lub odpompować. Niestety, tego typu inwazyjne metody nie dają gwarancji uruchomienia mikrokrążenia w poszczególnych organach lub w kończynach.

Znając rośliny z określonymi własnościami wspomagającymi układ chłonny, możemy wyobrazić sobie mieszankę o przykładowym składzie:

  • korzeń lukrecji 3 części
  • liście podbiału 2 cz
  • liście babki 2 cz
  • przywrotnik 3 cz

2 łyżki / 0,5l wody zagotować, wlać z fusami do termosu i można pić po pół godzinie. Dawka: pół szklanki 2-3 x dziennie przez 3 tygodnie. Działanie tej mieszanki można wzmocnić, jeśli po pół godzinie od wypicia wywaru, zażyje się 1 łyżeczkę wodnego wyciągu z propolisu.

U nas z propolisu robi się głównie nalewkę na spirytusie, ale jak widać, istnieją możliwości nawet dla abstynentów. Przykładowy rosyjski przepis na wyciąg wodny z propolisu: zmielony propolis zalać wodą w stosunku objętościowym 1:5 w szczelnym szklanym słoiku. Moczyć 3-5 dni, codziennie grzejąc w łaźni wodnej lub w piekarniku przez 1-2 godziny w temperaturze 40-50oC. Poza tym codziennie mieszać. Na koniec można przefiltrować.

Inna mieszanka do zastosowania:

  • liście borówki 3 cz
  • liście czarnej porzeczki 3 cz
  • owoce dzikiej róży 2 cz
  • kwiaty wiązówki 0,5 cz

Przygotowanie jak wyżej, parzyć 15 minut, pić 3-4 razy dziennie po pół szklanki.

Dla zwiększenia odpływu limfy warto użyć ortosyfon, który ma silne działanie moczopędne, co jest wskazane na przykład przy problemach ze stawami, szczególnie przy podagrze. Ta mieszanka powinna się świetnie sprawdzić też przy leczeniu skutków zapalenia płuc, przede wszystkim usuwaniu wysięków, z zakażeniem koronawirusem włącznie.

  • ortosyfon 3 cz
  • kwiaty wiązówki 0,5 cz
  • owoce dzikiej róży 2 cz

Zaparzyć jak mocną herbatę, pić ze 3 szklanki dziennie, ale nie na noc.

Dla osób chorych na cukrzycę lepsza będzie taka mieszanka:

  • owoce dzikiej róży 2 cz
  • owoce jarzębiny 2 cz
  • liście czarnej porzeczki 2 cz
  • owoce czarnej jagody 3 cz

3 łyżki zaparzyć w 0,6l wrzącej wody, wlać z fusami do termosu, moczyć 20 minut, pić po 50ml 5-6 razy dziennie przed posiłkiem.

Inna mieszanka dla cukrzyków:

  • liście czarnej porzeczki 2 cz
  • liście borówki 3 cz
  • cykoria 4 cz

2 łyżki / 0,5l wrzątku, wlać z fusami do termosu, moczyć 20 min, pic 4-5 razy dziennie po pół szklanki.

Mieszanka sprzyjająca poprawie przemiany materii:

  • liście czarnej porzeczki 3 cz
  • liście borówki 2 cz
  • liście wiśni 1 cz

Przygotowanie i stosowanie jak w poprzednim przepisie.

O co chodzi z tą cukrzycą i limfą?

Wysoki poziom cukru we krwi powoduje zaburzenia w budowie błon naczyń krwionośnych, szczególnie tych najdrobniejszych. Dlatego w cukrzycy ważne jest nie tylko kontrolowanie poziomu cukru, ale też wszelkie działania mające na celu stabilizację błon naczyń i poprawę krążenia w każdym miejscu są bardzo ważne. Słabe naczynka krwionośne łatwo pękają, łatwo się tworzą mikrozakrzepy i wysięki. Produktem ubocznym rozkładu czerwonych ciałek krwi (hemoglobiny) jest toksyczna bilirubina, która w dużej ilości jest groźna dla tkanki nerwowej, szczególnie mózgu. Zakrzepy powodują powstawanie patologicznego krążenia obocznego, a z drugiej strony do martwic. W taki sposób organizm próbuje zapobiegać komplikacjom, z utratą wzroku lub amputacjami stóp włącznie.

Poprawa obiegu limfy następuje równolegle z poprawą działania układu odpornościowego. I na odwrót: zastosowanie środków poprawiających odporność poprawi obieg limfy.

W tym celu warto stosować klasyczne adaptogeny, takie, jak, żeńszeń, aralia, kolcosił, różeniec, szczodrak, cytryniec. Adaptogeny właściwie stosowane nie będą pobudzać, ale poprawią odporność organizmu na toksyny lub niedotlenienie a jednocześnie gotowość do uruchomienia procesów regeneracji.

Poza tym mamy inne immunostymulatory, podwyższające niespecyficzną odporność, jak wspomniane już nagietki oraz czarna porzeczka, lawenda, dziewanna, szarota (błotna, leśna), krwawnik, jaskółcze ziele, uczep, lipa, traganek, jemioła, mniszek, jodła, rumianek, rzepik, pokrzywa, itd.

Ciągle powiększone migdały

Migdały to duże węzły chłonne, ślinianki, to też w zasadzie gruczoły wydzielające ślinę, której podstawa tworzona jest z limfy. Osoby doświadczone w bojach z anginami mają wielkie migdały, ale, w zasadzie nic z tym się nie robi. Teoretycznie można wyciąć, ale, po co? A nie lepiej przestać chorować? Kiedyś moi rodzice mi powiedzieli, że oni woleli, bym miała regularne anginy, niż regularne zapalenia płuc, dlatego moje migdały zostały na swoim miejscu. Coś w tym było – z angin albo wyrosłam, albo też i dlatego, że bardzo zachciało mi się iść do klubu płytkich nurków, a zimna i brudna woda w Polsce mi na pewno załatwiła przyśpieszone hartowanie.

W zasadzie chyba jeden raz usłyszałam o bezdyskusyjnie poważnym powodzie dla usunięcia migdałów: początek, może niezbyt intensywnej, ale białaczki i lekarze stwierdzili, że to migdały „sieją”. Po usunięciu migdałów wszystko się w miarę unormowało, nawrotek od wielu lat nie ma, człowiek pod kontrolą, żadnych leków nie bierze.

W artykule rodziny Korsunów Limfotropowa fitoterapia w pediatrii (Лимфотропная фитотерапия в детской практике) podano przykład mieszanki dla dzieci z powiększonymi węzłami chłonnymi z powodu różnych chorób, od grypy, anginy do świnki, w tym między innymi ciągle powiększonych migdałów:

  • jaskółcze ziele 3 cz
  • liście orzechów włoskich 3 cz
  • kwiaty nagietków 2 cz
  • liście czarnej porzeczki 3 cz
  • owoce dzikiej róży 4 cz
  • ziele przywrotnika 2 cz
  • liście borówki 2 cz
  • ziele mięty 2 cz
  • ziele nostrzyka żółtego 4 cz

1-2 łyżki zagotować w pół litrze wody, zostawić w termosie na noc, pić w ciągu dnia pomiędzy posiłkami. Nadmiar można zamrozić. Ilość dziennie oczywiście zgodnie z wiekiem dziecka. Małym dzieciom daje się na łyżeczce, większym – łyżkami.

Przykłady skutecznego wykorzystania drenażu limfy

Puchniecie rąk / zastój limfy po usunięciu piersi

Po operacji usunięcia piersi u kobiet, ale i też u mężczyzn (rak piersi to nie tylko problem kobiet), zwykle po 2-4 miesiącach po operacji, z powodu usunięcia węzłów chłonnych, a dodatkowo z powodu skutków naświetlań (jeśli były), pojawia się utrudniony odpływ limfy, a dalej zastój limfy, co powoduje patologiczny obrzęk. Ręka puchnie do tego stopnia, że zwiększona objętość ręki i ból uniemożliwiają normalne życie. W takich przypadka stosuje się masaż limfatyczny, specjalne bandażowanie, długie rękawice uciskowe, a poza tym środki moczopędne i przeciwbólowe. Niestety, okazuje się, że ponieważ nadmiar płynów znalazł się w obrzękach, to zmniejsza się praktyczna objętość krążącej krwi, czyli mamy już poważny problem medyczny, nie tylko kosmetyczno – psychologiczny – pojawiają się niedokrwienia, spada ciśnienie krwi, serce zwiększa tętno próbując przepompować niedostateczną ilość krwi. W związku z tym silne środki moczopędne mogą problem niedokrwień jeszcze zwiększyć.

Istnieją opracowane kompleksowe metody leczenia obrzęków rąk dla warunków szpitalnych lub lepiej sanatoryjnych, gdzie można odpowiednio podawać odpowiednie płyny i zastosować odpowiednie zabiegi fizykoterapeutyczne.

W Rosji opracowano Angionorm -lek na bazie surowców roślinnych, który okazał się dość skuteczny w zmniejszaniu skutków zastoju limfy w rękach.

Skład: ekstrakt z mieszanki owoców głogu, dzikiej róży, kasztanowca i korzeni lukrecji, standaryzowane na sumę flawonoidów w przeliczeniu na awikularynę 0,05mg / 1 tabletkę 100mg

Myślę, że można sobie spokojnie wyobrazić nalewkę zrobioną w domu z tych surowców na spirytusie 60-70%, właśnie, po to, by wyciągnąć te flawonoidy. Ale wyobrażalny też mógłby być wywar na winie.

Badania Angionormu na ludziach przeprowadzone były w Rosji, opisy są dostępne w internecie. Ogółem były politycznie nieprawidłowe: żadnych ślepych prób, czyste placebo i sugestia, czyli 12 pacjentek, dawka 1 tabl 3 x dziennie 40 min po posiłku. Wynik: u wszystkich osób jakaś poprawa, skóra ramion i rąk stała się miękka, nabrała normalnego koloru (znikło zasinienie), zmniejszyły się bóle, poprawił się nastrój i jakość snu oraz zmniejszyło się zużycie środków przeciwbólowych. Morfologia krwi po miesiącu stosowania pokazała zwiększenie ilości trombocytów, ale zmniejszenie czasu protrombinowego. W ludzkim języku to oznaczało mniejszą skłonność do zakrzepów wewnątrz naczyń krwionośnych, ale prawidłową krzepliwość krwi w przypadku uszkodzeń naczyń.

Inne badania zastosowania tego leku wskazują na niezłe rezultaty przy miażdżycy, chorobie wieńcowej i niewydolności krążenia żylnego, na przykład przy niegojących się ranach lub stopie cukrzycowej

Warto zwrócić uwagę na to, co tu robi lukrecja. U nas wszyscy straszą lukrecją, bo zatrzymuje sód, wodę, wypłukuje potas i podnosi ciśnienie krwi, co powoduje skłonność do obrzęków i nadciśnienia. Z drugiej strony to też logiczne, że jeśli w organiźmie jest więcej wody, to płyny się stają rzadsze.

Wiadomo, że lukrecja jest oficjalnie stosowana przy chorobach górnych dróg oddechowych jako środek ułatwiający odksztuszanie i rozluźniający śluzy. Syropy i inne preparaty z lukrecji są u nas dostępne w aptekach. A czym tak na prawdę różni się śluz od limfy? Lukrecja tak samo działa na limfę – rozrzedza ją i ułatwia odpływ. W przypadku Angionormu widać, że połączenie lukrecji z głogiem spowodowało właśnie usunięcie lub przynajmniej zmniejszenie patologicznych obrzęków. Innym możliwym mechanizmem działania lukrecji może być fakt, że ona pobudza pracę tarczycy i ogółem całego układu hormonalnego, a tarczyca steruje rytmem pracy serca. Jakby nie było – wspólnie z głogiem, dziką różą i kasztanami na pewno świetnie się uzupełniają.

Stopa cukrzycowa

W pracach naukowych często się pojawia temat zastosowania sorbentów, na przykład węgla aktywowanego

Istnieją urządzenia wspomagające obieg limfy. One składają się z zespołu elektrod i generatora sygnałów elektrycznych podobnych do impulsów autonomicznego układu nerwowego, który powoduje ruchy mięśni gładkich. Inne sygnały powodują ruchy mięśni szkieletowych, co powoduje miedzy innymi skurcze mięśni dookoła węzłów chłonnych. U nas różne prywatne kliniki na pewno oferują terapie obrzęków podobnymi metodami – przynajmniej jakieś reklamy w internecie widziałam.

Widziałam naukowe opisy wyników szpitalnego zastosowania w leczeniu stopy cukrzycowej aparatu niemieckiego Physiomed Lympha Vision. Chyba u nas nie jest w sprzedaży, na e-Bay widziałam używany za 390 EUR, ale są inne urządzenia działające na podobnej zasadzie. W opisanej historii pacjentom najpierw oczyszczono ranę z martwicy opatrunkiem z sorbentem na bazie węgla aktywnego i tlenku glinu, co oprócz oczyszczenia rany z martwych komórek poprawiło miejscowy ruch limfy, co też uruchomiło miejscowe mechanizmy odtruwające. Jak wiadomo, węgiel jest znaną odtrutką. Po oczyszczeniu rany przeprowadzano pośrednią stymulację obiegu limfy – terapię tym aparatem przez 10 dni po 20 minut, elektrody były założone na pachwiny i na chorą stopę. Do tego mieli wstrzykiwane w przestrzenie między wyrostkami ościstymi kręgów L1-L5 lekarstwa (niestety, nie napisano dokładnie jakie) poprawiające odpływ limfy z dolnego odcinka kręgosłupa, co zmniejszało obrzęki dookoła korzonków i zwojów nerwowych i przywracało prawidłowy metabolizm komórek nerwowych, co przy okazji działało przeciwbólowo.

Wynik: rany zostały oczyszczone i zaczynały się goić. Poprawił się odpływ limfy i krwi żylnej, a w to miejsce poprawił się przypływ krwi tętniczej. Podwyższyła się temperatura skóry chorej stopy i zagoiły się patologiczne przetoki między tętnicami i żyłami. Przynajmniej osoby biorące udział w tym eksperymencie odsunęły perspektywę amputacji chorej stopy (zdjęcie nie dla estetów).

Zmniejszanie skutków różnych udarów mózgu

Płyn mózgowo-rdzeniowy, podobnie jak limfa tez powstaje z przesączu krwi, jednak ma nieco in

Może pęknąć naczynie krwionośne – mamy wylew krwotoczny. Może być zakrzep lub zator miażdżycowy – mamy niedokrwienie. Może być też i kombinacja. Wśród skutków jest obrzęk mózgu spowodowany zmniejszeniem odpływu płynu mózgowo-rdzeniowego. Rozpadające się czerwone krwinki z wylewów i wysięków powodują nagromadzenie bilirubiny w istocie szarej, co powoduje toksyczne zakłócenia przemiany materii w komórkach, kolejne wysięki, przy nasileniu procesów mamy martwicę a na koniec powstawanie tkanki bliznowatej. Łatwo sobie wyobrazić, co to może spowodować dla pacjenta.

Zwiększenie poziomu bilirubiny w płynie mózgowo-rdzeniowym po udarze utrzymuje się do 10 miesięcy. Reakcją obronną mózgu jest zwiększenie odpływu płynu mózgowo-rdzeniowego do kanałów limfatycznych nawet o 50% więcej przez okres do 20 godzin po udarze. Niestety, zwykle po 4 godzinach odpływ płynu staje się utrudniony z powodu skurczu naczyń – powstaje obrzęk mózgu z konsekwencjami.

W warunkach szpitalnych pośrednia limfostymulacja (niestety, nie doczytałam się o zastosowanej metodzie) okazała się lepsza niż standartowa terapia obrzęków mózgu środkami moczopędnymi. Terapia odwadniająca środkami moczopędnymi powodowała redukcję odpływu płynu z mózgu i wzrost zawartości bilirubiny w płynie. W grupie eksperymentalnej pacjentów w płynie mózgowo rdzeniowym była mniejsza koncentracja bilirubiny, w ciągu następnych 3 lat była mniejsza ilość kolejnych katastrof naczyniowych oraz mniejsza umieralność.

Inne spostrzeżenia: wylew krwi do mózgu powoduje zmniejszenie neuronów i ogółem zmniejszenie rozmiaru mózgu. Zwykła terapia odwadniająca środkami moczopędnymi powoduje jeszcze większe zmniejszenie rozmiarów neuronów, przestrzeni międzykomórkowych oraz szczelin w twardej oponie mózgowej, co powoduje zaburzenia krążenia płynu mózgowo-rdzeniowego. Co więcej, w brutalnych doświadczeniach na zwierzętach z wylewami krwi do mózgu okazało się, że terapia środkami odwadniającymi powoduje odwodnienie jeszcze nieuszkodzonych obszarów mózgu, a obszary uszkodzone są dalej duszone nadmiarem płynu, z powodu zamknięcia szczelin w oponie twardej, co powodowało jeszcze intensywniejsze zmniejszenie rozmiaru mózgu niż nawet u zwierząt zupełnie nie leczonych.

Wniosek: w warunkach szpitalnych można wiele zrobić, by ograniczyć szkody związane z udarem.

Po ustabilizowaniu stanu chorego w warunkach szpitalnych, czyli zwykle 2-4 dni po zdarzeniu, można przystąpić do rehabilitacji.

W naszych warunkach kuchennych do najprostszego zastosowania jest apteczna nalewka z arniki 5-10 kropel nalewki z wodą (ok 50ml) 3 x dziennie, można zacząć już na drugi dzień, po jedzeniu. Alternatywnie można zrobić napar 2g kwiatów arniki na szklankę wrzątku, do wypicia łykami w ciągu dnia, najlepiej od razu zaparzać razem z kwiatami wiązówki. Chorzy, którym po ustabilizowaniu stanu szybko zaczęto podawać nalewkę lub napar z arniki mieli mniejsze powikłania i szybciej wracali do zdrowia

Potem można zacząć stosować już bardziej kompleksową fito- i dieto- i fizykoterapię, by w miarę możliwości przyśpieszyć powrót chorej osoby do w miarę normalnego życia. O tym napiszę przy innej okazji.

Długie to było, ale chyba na razie koniec na ten temat 😉

Trochę o stanie zapalnym i ziołach

Stan zapalny zwykle jest reakcją obronną organizmu na uszkodzenia, która powinna się zakończyć przywróceniem stanu początkowego lub przynajmniej skuteczną regeneracją. Wiadomo, że stan zapalny czasem się wymyka spod kontroli: czasem mamy nadmierną reakcję, czasem nawet bardzo silna reakcja nie jest wystarczająco skuteczna. Brak reakcji zapalnej też jest problemem, bo to oznacza, że układ odpornościowy nie zidentyfikował zagrożenia lub że jest mocno osłabiony.

Ogółem, to przepraszam fachowców, bo oczywiście upraszczam w niedopuszczalny sposób 😉

Etapy procesu zapalnego:

  • Uszkodzenie
  • Wysięk
  • Regeneracja

Uszkodzenie może być spowodowane najróżniejszymi czynnikami zewnętrznymi lub wewnętrznymi. O zewnętrznych nie będę się rozwodzić, zajmę się wewnętrznymi. Na przykład, komórka zestarzała się, czas ją wymienić na nową. Komórka ulega apoptozie, czyli zaprogramowanej śmierci, a jej resztki zostają wchłonięte przez komórki żerne i docelowo rozmontowane na aminokwasy, które zostaną użyte do budowy nowych komórek, oraz na odpady do wydalenia przez nerki. Jeśli komórka jest zakażona przez wirusa lub inny patogen, to jeśli układ odpornościowy prawidłowo zlokalizuje problem, to taka komórka jest najpierw zabijana, a potem rozmontowywana razem z zawartością. Jest i inna możliwość, że rozmnażające się patogeny zabiją ileś komórek. Jeśli takich zabitych komórek jest dużo, to pojawia się problem, delikatnie mówiąc utylizacji odpadów. Tak samo się dzieje, jeśli zostaną zastosowane dobrowolnie lub niedobrowolnie środki cytotoksyczne, czyli niszczące komórki. Po prostu trucizny – czasem leki na przykład onkologiczne lub po prostu trucizny. Wtedy jeszcze pojawia się problem wydalenia nie tylko resztek zabitych komórek, ale i samej trucizny. Myślimy wtedy o konieczności odtrucia.

Już widać, że to normalne, że organizm niszczy własne komórki, by usunąć uszkodzone, wadliwe lub martwe, przede wszystkim po to, by zrobić miejsce dla nowych, zdrowych. Problem pojawia się, kiedy organizm niszczy więcej, niż powinien. W takim wypadku mówimy o chorobach z autoagresji. Istnieją teorie, że część takich chorób to chroniczne zakażenie wirusem, z którym organizm nie potrafi sobie poradzić.

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą: często się zdarza, że skutki stanu zapalnego dotykają zdrowe komórki, które z tego powodu zostają uszkodzone, co powoduje konieczność usunięcia i ich.

Większy stan zapalny na poziomie tkankowym przede wszystkim powoduje rozszczelnienie błon, co powoduje wysięk i obrzęk. Dlatego puchną stawy, pojawia się katar, a przy zapaleniu płuc lub oskrzeli wysięk może się gromadzić w płucach lub opłucnej.

Alergia – tego tematu też nie możemy ominąć. Czasem tylko poswędzi lub pojawi się katar, czasem może u niektórych osób pojawić się wstrząs anafilaktyczny. Nie będę się zbytnio wymądrzać, szczegóły teoretyczne są do wglądu w Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Alergia

Alergia może być na obce białka, ale czasem może się wytworzyć alergia na własne. Na przykład u osób z problemami z wysiękami, na przykład z powodu żylaków, bardzo często wyskakują egzemy w miejscu, które formalnie jest zdrowe. O co tu chodzi? Układ odpornościowy napotyka białko, które klasyfikuje jako do usunięcia. Kaskada sygnałów powoduje uruchomienie komórek tucznych – mastocytów, czyli wewnętrznej broni chemicznej organizmu. To wtedy pojawiają się wyrzuty histaminy, heparyny i czego tam jeszcze organizm nie ma w dyspozycji, by wywołać stan zapalny i przyciągnąć komórki żerne – makrofagi. Jeśli organizm ciągle usuwa komórki uszkodzone w wyniku wysięków oraz krwinki które się wydostały poza naczynia krwionośne, to układ odpornościowy może się do tego zbytnio przyzwyczaić i zacząć nadgryzać zupełnie inne miejsce.

W wyniku stanu zapalnego mogą pojawić się skurcze, na przykład oskrzeli, jak to się dzieje w astmie. Mogą się też pojawić skurcze mięśni naczyń krwionośnych, na przykład wieńcowych, co też bywa groźne dla życia.

Obrzęki i zastoje limfy

Tak na prawdę, to po czym poznajemy, że coś się dzieje nieprawidłowego?

Pojawia się ból, opuchlizna i podwyższenie temperatury miejscowe lub ogólne. Opuchlizna rośnie i może powodować uszkodzenie sąsiednich tkanek i komórek, zarówno mechaniczne lub poprzez przyblokowanie miejscowego dopływu krwi i prawidłowego obiegu limfy. Uszkodzenie kolejnych komórek spowoduje znów narażenie kolejnych, jeszcze zdrowych komórek na uszkodzenie. Czym jest limfa, to do końca nie wiadomo, ale wiadomo, że jest ważna dla z jednej strony umożliwienie właściwej reakcji odpornościowej, a z drugiej strony dla sprzątania pobojowiska. To w końcu z limfą odpłyną do serca, a potem do nerek wszystkie rozlane płyny i inne resztki.

Jak obrzęk uszkodzić może tkankę i zakłócić jej funkcjonowanie?

Tkanki mogą zostać na przykład mechanicznie rozerwane, jak na przykład drobne naczynia krwionośne. Mogą też zostać zgniecione przez rosnący opuchnięty balon napełniony płynem. Pojawiają się problemy spowodowane problemami krążeniowymi: martwice, niegojące się owrzodzenia, przerosty tkanki tłuszczowej prowadzące w skrajnych przypadkach do słoniowacizny.

Nadmierne uwodnienie tkanki też może spowodować utratę normalnej funkcjonalności. Na przykład w zapaleniu płuc zaczyna się pojawiać płyn w płucach i wtedy zaczyna się pojawiać niewydolność oddechowa. Przy obrzęku mózgu zmniejszają się rozmiary neuronów i objętość mózgu. Z mięśniami może być inaczej. Wystarczy sobie wyobrazić miękką plastikową butelkę wypełnioną wodą pod korek: mimo, że plastik jest miękki, to butelki się nie ściśnie, jest twarda. Tak się może dziać z mięśniami – nie mogą się kurczyć.

Limfa powinna krążyć w organiźmie, przy okazji usuwając odpady i nadmiar płynów z tkanek. Krążenie limfy można pobudzić różnymi metodami, na przykład masażem, kąpielami, smarowidłami oraz środkami doustnymi pochodzenia różnego. W warunkach szpitalnych możliwości są większe. Ogółem, bardzo trudno jest oddzielić praktyczne działanie przeciwzapalne od działań wpływających na układ krążenia, w tym układ limfatyczny. Więcej o układzie limfatycznym będzie w innym artykule.

Regeneracja?

To na razie dosyć straszenia. Lepiej się zastanowić, co można zrobić ziołami w domu, by szybciej przejść do regeneracji. Oczywiście, w domu nie mamy respiratora, ani chirurga naczyniowego i nie kombinujemy bez sensu, tylko w razie czego wzywamy pogotowie. Jednak, jeśli stan osoby chorej jest sensownie stabilny, to możemy zacząć się zastanawiać, co można rozsądnego zrobić w takiej sytuacji.

Każdy wie, że istnieje klasa ziół przeciwzapalnych, jednak nie każdy się zastanawia nad tym, jak to w zasadzie działa. Już z powyższego, bardzo niekompletnego wyliczenia widać kilka kierunków działania przeciwzapalnego:

  • Klasyczne działanie przeciwzapalne, czyli obniżające natężenie stanu zapalnego. Tu się mieszczą różne surowce sterydowe, chemiczne lub roślinne, na przykład lukrecja, środki antyhistaminowe (z ziół na przykład krwawnik), itp.
  • Ochronne dla otaczających tkanek, na przykład uszczelniające błony, na przykład błony naczyń krwionośnych oraz poprawiające odporność na niedotlenienie. Stabilizować błony będą wszelkie surowce zawierające antocyjany, na przykład różne czarne owoce. Poza tym surowce flawonoidowe, czyli w praktyce, wszystko, co zielone. Odporność na niedotlenienie komórek poprawia na przykład lipa (kwiaty, liście) i kurdybanek.
  • Drenujące, czyli odprowadzające płyny z wysięków do układu krążenia, czyli wpływające na aktywność układu limfatycznego. W skrócie, tu się mieszczą surowce saponinowe (na przykład lukrecja, ksztanowiec) oraz flawonoidowe (na przykład owoce róży lub jarzębiny), czyli tradycyjnie uważane za czyszczące krew.
  • Ochronne dla wątroby, by zachować jej zdolność do odtruwania organizmu, na przykład rzepik.
  • Ochronne dla nerek, by w końcu usunąć z organizmu to, co jest do usunięcia, na przykład rdest ptasi, lawenda
  • Wspomagające trawienie i układ pokarmowy, ponieważ większość reakcji odpornościowych jest regulowana z poziomu naszego „drugiego mózgu”, czyli z jelit. Tutaj, oprócz rozsądnego pożywienia należy znaleźć miejsce na probiotyki i żywność probiotyczną.
  • Dostarczające materiałów dla regeneracji, czyli surowce witaminowe, odżywcze, krzemionkowe itp.

No i przede wszystkim staramy się usunąć przyczynę problemu, na ile to możliwe.

Coś na wzmocnienie i odbudowę

Co rozumiemy pod pojęciem wzmocnienia organizmu? Na pewno poprawę ukrwienia wszystkich organów, pobudzenie krążenia krwi i limfy, co nam da lepsze odżywienie komórek oraz usunięcie wszelkich śmieci i odpadów przemiany materii. Poza tym ważna jest strona psychiczna: poprawa nastroju i poziomu energii do życia. Odtrucie organizmu ma prawo poprawić stan psychiczny człowieka mającego zamiar wyzdrowieć.

Zioła nie zastąpią rozsądnego pożywienia, ale pobudzą i układ hormonalny do pracy, ułatwią trawienie i obudzą mechanizmy obrony i regeneracji organizmu. Niektórzy mówią wręcz o działaniu na poziomie informacyjnym, sygnalizacyjnym. No, bo co powoduje, że zioła działają? Czy tylko dawka terapeutyczna jakiegoś składnika? Patrząc na mieszanki komponowane na zasadzie „a to się może przydać”, to nawet tej dawki terapeutycznej nie można się doszukać, a jednak mieszanka działa.

Znów z książki Olega Barnaułowa Fitoterapia w kobiecej bezpłodności:

Dla osoby cierpiącej na chroniczne zmęczenie, ciągle zmarzniętej, bez apetytu:

  • korzeń selera 20g
  • ziele lubczyka 20
  • liście laurowe 10
  • kłącze kurkumy 20
  • kłącze imbiru 20
  • kłącze alpinii galganta 10
  • owoce kardamonu 10
  • cynamon 10
  • goździki 20
  • gałka muszkatołowa 20
  • anyż gwiazdkowy 20
  • ziarno biedrzeńca anyżu 30
  • szyszkojagody jałowca 10

Wszystko zmieszać i drobno zmielić

2-3 łyżeczki mieszanki zalać pół litrem zimnej wody na przynajmniej godzinę, potem zagotować i wlać z fusami do termosu. Pić rano, po 100ml przed posiłkiem, można na jego bazie robić grzańce na winie, można dodawać do kompotów. Kreatywność jest zalecana – w końcu to są środki spożywcze. Chyba największy niedowiarek po wypiciu szklaneczki takiego grzańca poczuje, że coś się dzieje z temperaturą jego ciała.

Co tu robią te wszystkie przyprawy? One będą pobudzać regenerację błon w jelitach, poza tym między innymi poprawią krążenie krwi i limfy. Większość składników tej mieszanki zawiera olejki eteryczne, znane ze swoich własności bakteriobójczych – to jest udowodnione naukowo. Olejki w zasadzie wirusów teoretycznie nie ubiją, ale przeciwwirusowo zadziałają, pobudzając właśnie krążenie i aktywizując układ odpornościowy.

Co to oznacza? Lepsze ukrwienie i odżywienie tkanek, usunięcie zastojów i obrzęków, lepsze usuwanie produktów przemiany materii i różnych odpadów, na przykład rozłożonych resztek martwych komórek i lepszy dostęp komórek układu odpornościowego do zagrożonych miejsc, a na koniec, szybsza regeneracja.

Twierdzi się, że 3/4 reakcji odpornościowych organizmu jest sterowanych z poziomu jelit.

Poza tym, wiadomo, że przyprawy, a szczególnie olejki eteryczne działają bezpośrednio na układ nerwowy, na przykład jako regulatory nastroju. To szczególnie jest wykorzystywane w różnych formach aromaterapii, poza tym, jak wiadomo od stuleci, od „żołądka do serca”. Absolutnie nie należy lekceważyć strony psychicznej każdej kuracji. Naukowo udowodniono działanie przeciwlękowe olejku z lawendy, krążą opowieści o działaniu na przykład olejku cynamonowego i szałwiowego na proces nauki i zdawania egzaminów.

Olejek anyżowy jest podejrzany o wywoływanie pozytywnego stosunku do osoby stosującej taki olejek lub anyż w pożywieniu. Na przykład zabiegany i burkliwy lekarz nagle staje się milszy dla pacjenta, co może poprawić skuteczność terapii z powodów czysto psychicznych, zwanych „placebo”. W zasadzie nie bardzo wiadomo, jak to działa, prawdopodobne olejek ze spożytego anyżu jest wydzielany przez skórę, co daje przyjemniejszy zapach ciała wyczuwalny może na poziomie bardziej emocjonalnej, niż obiektywnie zapachowej. W końcu ludzie węchowcami raczej nie są, a przynajmniej zdecydowana większość ludzi posługuje się węchem w bardzo ograniczonym zakresie.

Poprawa nastroju i wywołanie nadziei na osiągalną lepszą przyszłość jest bardzo ważnym elementem skutecznej terapii.

Czy jest sens stosować wyłącznie same olejki? Czasem trzeba, ale to też wymaga zaufania do producenta, że zrobił nie tylko perfum czy wkład do nawilżacza powietrza, ale, że produkt nie zawiera szkodliwej chemii. O co tu chodzi z tą chemią? Olejki eteryczne w większości uzyskuje się przez destylację surowca z parą wodną. Czasem wystarczy tłoczenie, jak na przykład olejki ze skórek cytrusów. Jednak większość wymaga destylacji. Na wylocie chłodnicy zbiera się destylat, który składa się z olejku eterycznego i wody. Niestety, większa część olejku jest w postaci emulsji wodnej – hydrolatu. Hydrolat można oczywiście używać do wielu pożytecznych celów, ale nie można go sprzedać jako olejek. Aby zwiększyć uzysk olejku, producenci stosują różne metody, często chemiczne, by olejek z emulsji skondensować i go oddzielić. Skutek może być taki, że olejek ma domieszki, które go wykluczą na przykład z podawania doustnego, jako zamiennika antybiotyków. Istnieją producenci, którzy stosują metody fizyczne do kondensacji olejków, na przykład wymrażanie, jednak zwykle uzyskany produkt jest droższy. A w końcu i tak trzeba komuś zaufać – może producentowi, może reklamie, może sprzedawcy. Oczywiście, można destylować olejki samodzielnie, co jest zupełnie legalne w Polsce.

Inna mieszanka, dla osoby wątłej, nerwowej, bez apetytu:

  • Nasiona babki szerokolistnej 10g
  • nasiona pokrzywy 10
  • ziele poziomki 30
  • ziele rozchodnika karpackiego lub wielkiego 20
  • ziele szczodraka 40
  • korzenie szczodraka 20
  • nasiona cytryńca chińskiego 10
  • kłącza różeńca 20
  • ziele dziurawca 40
  • korzeń arcydzięgla 20
  • korzeń selera 20
  • ziele bylicy pospolitej 20
  • ziele estragonu 20
  • ziele piołunu 10
  • owoce dzikiej róży 50
  • liście malin 40
  • ziele rdestu ptasiego 30
  • pędy bluszczu pospolitego 10

Przygotowanie: 2-3 łyżki mieszanki zalać litrem chłodnej wody i zostawić tak na przynajmniej godzinę, potem zagotować, pogotować 5-10 minut i wlać z fusami do termosu. Tak zostawić na noc. To będzie dawka na cały następny dzień, rano szklanka, a reszta do wypicia łykami na zasadzie „im częściej, tym lepiej”, nawet i 6-7 porcji.

Warto zwrócić uwagę na zastosowanie pędów bluszczu w mieszance – tutaj on będzie zastosowany jako jeden z adaptogenów. Ogółem tutaj zastosowano razem kilka różnych klasycznych surowców adaptogennych. Poza tym mamy trzy różne bylice: pospolitą, piołun i estragon. Bylice działają bardzo różnokierunkowo, ale skutek najczęściej jest taki, że równoważą układ hormonalny i go pobudzają. Dokładnie nie wiadomo jak to się dzieje, ale działa.

Warto stosować razem podobnie działające zioła, bo dzięki temu mamy skuteczniejsze działanie mieszanki. To jak różnica w strzelaniu pojedynczymi nabojami czy serią: jakie jest większe prawdopodobieństwo trafienia w cel?

A to mieszanka z książki „Fitoterapia detoksykacyjna” dla regeneracji naczyń włosowatych:

  • kwiaty wiązówki 30g
  • ziele uczepu 20
  • pąki kwiatów perełkowca japońskiego (lub kwiaty gryki) 10
  • kwiaty głogu 20
  • owoce głogu 30
  • owoce dzikiej róży 40
  • owoce aronii 20
  • owoce czarnej porzeczki 30
  • skórka mandarynki 20
  • liście czarnej porzeczki 10
  • ziele dziurawca 10
  • kwiaty krwawnika 20
  • liście pokrzywy 20

2-3 łyżki zalać litrem wrzącej wody, pogrzać w łaźni wodnej około 15 minut, wlać z fusami do termosu na noc. Wypić w ciągu następnej doby.

Zastosowanie: przy krwawych wybroczynach, zatruciach naczyń włosowatych, angiopatiach, w tym cukrzycowych.

Mieszanka ustabilizuje błony i ułatwi regenerację naczyń włosowatych, czyli poprawi ukrwienie wszystkich organów. Przy okazji delikatnie wyreguluje krzepliwość krwi, by krzepła w kontakcie z powietrzem, w razie zranienia, ale by nie tworzyły się skrzepy wewnątrz naczyń krwionośnych. Głóg przy okazji poprawi pracę serca. To jest przykład do rozważenia i zastosowania – składniki są w miarę dostępne, herbata jest smaczna, można pić do oporu i jeszcze trochę.

W przypadku zakażenia „naszym” koronawirusem, źródłem wielu późniejszych powikłań są problemy wywołane nadmierną krzepliwością krwi i stanem zapalnym naczyń włosowatych, co później powodować może martwicę różnych tkanek. Tutaj mamy świetną mieszankę, która ma prawo przyhamować ten proces.

Sprawą dyskusyjną jest, czy stan zapalny naczyń włosowatych jest przyczyną nadmiernej krzepliwości krwi, czy na odwrót. Krew krzepnie w kontakcie z powietrzem i powstaje strup – to wie każdy. Wewnątrz naczyń krwionośnych krew może zacząć krzepnąć, jeśli krew zbyt wolno płynie, na przykład w żylakach lub, jeśli krwinki dotrą do uszkodzonego z różnych powodów naczynia krwionośnego.

Cukrzyca, to nie tylko problem z poziomem glukozy we krwi, który można zmierzyć, ale mało kto wie, co to może spowodować. Wysoki poziom glukozy we krwi powoduje zaburzenia w budowie błon naczyń krwionośnych, w tym i włosowatych. Ścianki naczyń stają się kruche i łatwo pękają. W uszkodzonych naczyniach tworzą się skrzepy, krew nie dociera tam, gdzie powinna i może się pojawić martwica, szczególnie na stopach. Stąd jest pojęcie „stopy cukrzycowej” a skutkiem może być gangrena i amputacja. Możliwe, że nałożenie się już istniejących problemów naczyniowych u cukrzyków ze skutkami zakażenia koronawirusem powoduje u nich zwiększoną śmiertelność.

Wniosek: taka lub podobna mieszanka będzie lekiem dla cukrzyków lub osób zagrożonych „naszym” koronawirusem, a dla reszty pijących będzie zdrową i smaczną herbatą.

Do kompletu należy pamiętać o aktywności fizycznej, najlepiej na świeżym powietrzu i o hartowaniu.

Tu się muszę przyznać, że jestem okazjonalną morsicą, ale chyba starej daty. Jak widzę ludzi w czapkach i rękawicach stojących nieruchomo w wodzie z odniesionymi rękami, żeby nie zamoczyć rękawiczek, to nie mogę wyjść z osłupienia. Ja po to wchodzę do wody, by popływać, niech to będzie tylko 2 ruchy żabką, jeśli jest obiektywnie zimno, ale w wodzie się ruszam, a nie sterczę bez sensu. Kolejna sprawa, to czapka – moim zdaniem, to też bezsens w wodzie. Każdy wie, że ciemiączko jest wrażliwym elementem czaszki. Książka polskiego lekarza Jana Żniniewicza o leczeniu wodą „Hartowanie ciała i leczenie wodą w oświetleniu fizyologii człowieka”, jeszcze z roku 1913 wskazuje, że w procesie hartowania ważne jest właśnie hartowanie ciemiączka, czyli na przykład przynajmniej zmoczenia go zimną wodą, do której się wchodzi. Skrótowo o metodzie napisał Wacław Korabiewicz w książeczce „Cuda bez cudu”. Kopię wspomnianej książki Jana Żniniewicza można sobie zaciągnąć ze strony Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, ale czytanie jej to jest doskonały środek nasenny, szczególnie, jak ma się wersję papierową w łóżku. Przynajmniej dla mnie.

Wracając do morsów w czapkach: ja ich nie rozumiem, ale w końcu ja nie muszę rozumieć wszystkiego 😉 .

Niestety, z opowiadań rodzinnych wynika, że ostre morsowanie i hartowanie wcale nie chroni przed ciężkim przejściem zakażenia koronawirusem. Rozsądek trzeba zachować i jednak nie nadwyrężać swojego układu odpornościowego ponad miarę, by miał dość siły, by się zająć włażącym patogenem.

Przykłady zastosowania adaptogenów w mieszankach

Wychudzenie, wyniszczenie, utrata masy mięśniowej, utrata podskórnej tkanki tłuszczowej, zaburzenia trawienia i wchłaniania, zaburzenia w układzie rozrodczym – taki stan organizmu może się pojawić w każdym wieku z różnych przyczyn. Jedną z nich może być długotrwała choroba, długotrwały stres lub zaburzenia psychiczne, ze słynną anoreksją włącznie. Zjawiska tego nie wolno lekceważyć, bo śmierć praktycznie głodowa pomimo dostępu do pożywienia może okazać się smutną rzeczywistością. Aby proces wyniszczenia odwrócić, nie chodzi o to, by utyć, ale, by odzyskać utraconą zdolność prawidłowego wchłaniania składników pokarmów, by odbudować utraconą masę mięśniową i prawidłową podskórną tkankę tłuszczową.

Brak podskórnej tkanki tłuszczowej, to nie tylko problem wyglądu jak z klęski głodu, ale też jest to problem endokrynologiczny, ponieważ podskórna tkanka tłuszczowa jest ważną tkanką gruczołową biorącą udział w przemianach hormonów, z hormonami płciowymi na czele.

Tu przychodzą na pomoc środki anaboliczne.

Pewnie na myśl o środkach anabolicznych wiele osób od razu myśli o nielegalnym dopingu u sportowców, lub o napakowanych ludkach z zanikiem szyi, o nieokreślonych źródłach dochodu, pałętających się miedzy barami i dyskotekami, którym lepiej schodzić z drogi. Jednak to nie tak – chodzi tu o zastosowanie środków dostarczających niezbędne przyswajalne składniki odżywcze oraz pobudzenie ich wchłonięcie i prawidłowe wbudowanie w tkanki. Bywalcy siłowni i sportowcy stosują w celu pobudzenia wzrostu masy mięśniowej różne odżywki, które rzeczywiście często mają bardzo sensowny skład. Nieraz w takich sklepach z odżywkami pracownicy na prawdę są zainteresowani klientami i potrafią ciekawie doradzić.

Każda kuracja regenerująca powinna się zacząć pełnym alfabetem witamin. Na szczęście u nas witaminy są tanie i łatwo je kupić. Dla poprawy wchłaniania, warto je zmielić, przyjmować w czasie posiłku i dobrze popić. Tak, tak, wiem, że istnieje sekta niepijąca przy posiłkach, ale ja do niej nie należę. Jedynie przy kuracjach odchudzających można nie popijać posiłków, bo wtedy człowiek się szybciej zatka i mniej zje, ale to już inna historia.

Tym razem przykład będzie z książki Olega Barnaułowa „Fitoterapia przy żeńskiej bezpłodności”.

Dla kobiety nerwowej, wątłej, w marnym nastroju, prawie depresji, z zaburzeniami cyklu miesięcznego:

  • korzeń kolcosiłu (= eleuterokok = żeń-szeń syberyjski) 30g
  • korzeń szczodraka 20
  • korzeń arcydzięgla 20
  • korzeń piwonii kłaniającej się (ukośnej?) 20
  • ziele przywrotnika 30
  • ziele bylicy pospolitej 30
  • ziele estragonu 20
  • ziele macierzanki 20
  • pędy jemioły (z brzozy) 20
  • korzeń szparaga 20
  • ziele trybuli leśnej 30
  • kwiaty wiązówki 30
  • kwiaty lipy 10
  • ziele dziurawca 30
  • ziele melisy 20
  • liście wierzbówki kiprzycy 30
  • ziele serdecznika 20
  • owoce kaliny 10
  • owoce dzikiej róży 40

2-3 łyżki zmielonej mieszanki zalać 0,8-1 litrem zimnej wody, moczyć przez przynajmniej godzinę, potem szybko zagotować, pogotować na małym ogniu przez 5-10 minut, wlać z fusami do termosu i zostawić na noc. Rano wypić szklankę, a potem łykami resztę przez cały dzień, jak najczęściej.

W rzeczywistości pędy jemioły można wziąć z każdego drzewa, zamiast trybuli można dać suszone ziele lubczyka, lub selera lub pietruszki a zamiast kłączy dzikiej piwonii można zastosować kłącza zwykłej ogrodowej piwonii, byle z zielarsko rozsądnego miejsca. Prawdopodobnie ogrodowa piwonia została wyhodowana w Azji właśnie z dzikiej piwonii „kłaniającej się”.

Warto zwrócić uwagę na połączenie składników o opinii pobudzających ze składnikami o opinii uspokajających. Wbrew pozorom, takie kombinacje się spotyka i w chemicznej medycynie oficjalnej, na przykład krople Cardiol C. Zresztą, w wywarach i tak prawie nie pojawią się składniki oficjalnie pobudzające i oficjalnie uspokajające, bo one w wodzie się rozpuszczają w niewielkim stopniu.

A teraz coś dla mężczyzn, z innej książki tego samego autora „Fitoterapia przy impotencji”.

Dla wątłych osób, wyniszczonych chorobami, przy utracie masy mięśniowej i podskórnej tkanki tłuszczowej proponowana jest mieszanka ziołowa:

  • korzeń lukrecji uralskiej 30
  • korzenie kozłka 30
  • nasiona kozieradki 20
  • kłącza imbiru 10
  • kłącza kurkumy 10
  • ziele macierzanki 10
  • ziele mięty pieprzowej 10
  • ziele melisy 10
  • liście czarnej porzeczki 20
  • nasiona ostropestu 20
  • nasiona lnu 30
  • ziele podagrycznika 40
  • korzeń kolcosiłu (= eleuterokok = żeń-szeń syberyjski) 20
  • nasiona cytryńca chińskiego 10
  • ziele piołunu 20
  • ziele wrotyczu 20
  • ziele groszku żółtego (bez strąków) 20
  • wyka ptasia 20
  • ziele koniczyny 20
  • ziele dziurawca 30
  • owoce dzikiej róży 40
  • ziele pokrzywy

Dodatkowo rano 2 tabletki mumijo 0,2g

Przygotowanie: 2-3-4 łyżki surowca zalać 0,5-0,8-1 litrem zimnej wody, zagotować i wlać z fusami do termosu. Wywar pić gorący lub ciepły. Byłoby dobrze zagotować zioła wieczorem i zacząć pić rano, ale nie ma co się upierać. Wypić rano szklankę, resztę łykami w ciągu dnia, można podgrzać.

Według autora książki, po tej mieszance u człowieka zaczęły się budować w końcu mięśnie i pojawiło się zainteresowanie płcią przeciwną.

Mumijo bez problemów można dostać jeśli nie w zielarniach, to na pewno na Allegro. Normalnie pochodzi ze środkowej Azji, najczęściej z Kirgistanu, ale ludzie sprowadzają je głównie z Rosji i Ukrainy. Jakby nie było, jest to cenny środek prawie na wszelkie przypadłości.

Do tej mieszanki spokojnie można dorzucić więcej aromatycznych przypraw, jak na przykład anyż, goździki, cynamon, liście lubczyka, arcydzięgla, selera, pietruszki. Zamiast nasion cytryńca można dać całe owoce, najwyżej zwiększyć ilość surowca w mieszance do 20g.

Surowce takie, jak wyka, lucerna, koniczyna, żółty groszek, pokrzywa, podagrycznik, koniczyna, to znane rośliny paszowe – odżywcze i mineralizujące. Lucerna pod marketingową nazwą alfa-alfa jest sprzedawana jako odżywka dla sportowców. Szczególnie kozieradka i pokrzywa są zalecane dla mężczyzn, bo między innymi pozytywnymi działaniami poprawiają stan męskich hormonów.

Ważna jest tu funkcja kozłka. W wywarach, razem z lukrecją są środkami ogólnie wzmacniającymi, lukrecja pobudza produkcję wszystkich hormonów, a kozłek jeszcze wspomaga trawienie. Kozłek uspokaja tylko w nalewkach, w wywarach jest środkiem na poprawę trawienia i ogólne wzmocnienie.

Skład tych mieszanek nie jest absolutny, chodzi o zasadę kompozycji, by były różne surowce w jednej mieszance.

Inny przykład z praktyki autora:

Człowiek ukończył medycynę. Z zapałem trenował wschodnie sztuki walki, zajmował się homeopatią, długo pracował jako masażysta, rehabilitant. Przez długi czas bezrobotny, imał się różnych zajęć, był palaczem w kotłowni. Sytuacja rodzinna: po trudnym rozwodzie, bezdzietny, ożenił się drugi raz, pojawiły się problemy z potencją, chciałby mieć dzieci. Psychika – mocno zestresowany, na granicy depresji. Terapia u seksuologa nie dała rezultatu. Stwierdzono zakażenie chlamydiami, ureaplazmami i mykoplazmami. Poza tym człowiek – okaz siły i zdrowia, aż zazdrość brała.

Przez pierwsze 2 miesiące zastosowano kurację antybiotykami oraz mieszankę przeciwzapalną:

  • Korzeń lukrzecji uralskiej (chińskiej) 20-30g
  • liście maliny 20-30
  • liście jeżyny 10
  • liście wierzby iwy 10-20
  • liście szałwii 20-30
  • liście bobrka 20
  • kwiaty rumianku 20
  • kwiaty krwawnika 20
  • kwiaty wiązówki 20-30
  • liście wiązówki 30-50
  • kwiaty lipy 10-20
  • liście lipy 10-20
  • liście brzozy 20-40
  • liście poziomki 10-20
  • ziele uczepu 20-30
  • ziele przewiercienia 10-20
  • ziele rzepika 10-20
  • ziele mięty łąkowej 10-20
  • korzeń i liście kolcosiłu
  • korzeń i ziele różeńca
  • korzeń i ziele szczodraka

Przygotowanie: 2-3-4 łyżki surowca zalać 0,5-0,8-1 litrem zimnej wody, zagotować i wlać z fusami do termosu. Wywar pić gorący lub ciepły. Byłoby dobrze zagotować zioła wieczorem i zacząć pić rano, ale nie ma co się upierać. Wypić rano szklankę, resztę łykami w ciągu dnia, można podgrzać.

Później pacjent pił mieszankę:

  • korzeń lukrecji uralskiej (chińskiej) 20
  • korzeń żeń-szenia 20
  • korzeń kolcosiłu 20
  • korzeń różeńca 20
  • korzeń szczodraka 20
  • ziele szczodraka 20
  • kłącze kozłka 20
  • łuskiewnik 10
  • ziele szparaga 20
  • liść babki 20
  • kwiaty macierzanki 20
  • ziarno ostropestu 20
  • ziele dziurawca 30
  • kłącze imbiru 20
  • kłącze kurkumy 20
  • ziele serdecznika 30
  • ziele melisy 20
  • owoce dzikiej róży 40

Skutek: po półtorej roku kuracji ziołami + muzykoterapia (pacjent świetnie grał na gitarze), w międzyczasie znalazł porządną pracę, a w końcu został ojcem.

Apteczka przeciwwirusowa 2021 – kolejne przykłady

Mamy już rok 2021, epidemia koronawirusów się stabilnie zagnieździła w całej Europie i nie tylko. Różne państwa na przemian cieszyły się, że prawie wygasiły epidemię, a zaraz potem liczba zakażeń im leciała w górę. Żeby tylko wzrost zakażeń, gorzej, że i ciężkich przypadków, wymagających ostrej interwencji techniki medycznej, a i tak na koniec są pogrzeby. W Polsce w listopadzie i grudniu statystyki ogólnej umieralności, niezależnie od przyczyny były najwyższe od wielu lat. Część to ofiary koronawirusa, ale duża część to ofiary paraliżu służby zdrowia skupionej na epidemii, a z drugiej strony panicznego strachu przed zakażeniem, który opóźniał zwrócenie się o konieczną pomoc lekarską z innych powodów. Już niby są szczepionki, których nie ma dla wszystkich chętnych, nawet, jeśli wiele osób jest wobec nich sceptyczna i z różnych powodów nie planuje się szczepić. To tak tytułem wstępu

***

Poprzednio trochę opisałam, jak mogą działać adaptogeny, teraz jest czas na przykłady zastosowania.

Przykład znów na podstawie książki Olega Barnaułowa „Żeń-szeń i ine adaptogeny”

Chora, 27 lat, cierpiała na częste ostre zakażenia wirusowe dróg oddechowych. W ciągu ostatnich 2 lat komplikacje doprowadziły dwa razy do zapalenia płuc i oskrzeli, z charakterystycznym przewlekłym przebiegiem 1-1,5 miesiąca. Kolejne, już trzecie zapalenie płuc nie udawało się opanować antybiotykami, witaminami i fizjoterapią przez 3 tygodnie. Chora asteniczna, chłodne i wilgotne stopy i dłonie, nocne poty, niskie ciśnienie krwi 100-90/60-50mmHg, anoreksja, okresu nie było od 2 miesięcy.

Osoby z astenią są słabe, mają szczupłą budowę ciała z wąskimi ramionami, zapadniętą klatką piersiową, długimi i szczupłymi kończynami oraz słabo rozwiniętymi mięśniami. Często jest to wynik problemów psychicznych, ciężkich chorób lub niedożywienia.

Zdecydowano się na mieszankę ziołową

  • nasiona cytryńca chińskiego 20g
  • korzenie aralii mandżurskiej 20
  • korzenie lukrecji uralskiej (chińskiej) 20
  • kwiaty wiązówki 20
  • ziele przęśli 10
  • korzenie prawoślazu 10
  • kłącza kosaćca błotnego 10
  • ziele uczepu 20
  • gałązki iglaste jałowca pospolitego 10
  • pączki sosny 10
  • ziele dziurawca 20
  • liście szałwii lekarskiej 50
  • kwiaty rumianku 10
  • liście wierzby iwy 20
  • ziele estragonu 20

2 łyżki stołowe wieczorem zalać 0,6l zimnej wody, wymoczyć przynajmniej przez 2 godziny, potem zagotować, potrzymać na małym ogniu przez 5-7min, wlać z fusami do termosu i zostawić na noc. Następnego dnia wypić łykami w ciągu dnia w 4-5 porcjach na czczo.

Po tygodniu kuracji na prześwietleniu ustalono wygaszenie zapalenia płuc, po czym zaprzestano stosowania antybiotyków. Fitoterapię tą mieszanką z niewielkimi modyfikacjami prowadzono jeszcze przez 2,5 miesiąca. Uregulował się okres, ciśnienie krwi się podniosło do 110-120/70 mmHg, znikła nadmierna potliwość. Poprawił się apetyt i nastrój, ale stopy i dłonie zostały chłodne.

Przęśl można sobie uprawiać w ogrodzie, ale w handlu legalnego ziela u nas nie ma, a szkoda. Powinno być dostępne na receptę, bo to bardzo cenny surowiec zarówno do stosowania wewnętrznego, jak i na skórę. Przęśl podnosi ciśnienie krwi, podnosi temperaturę ciała, wydolność fizyczną i psychiczną, a zewnętrznie obkurcza naczynia krwionośne. Niestety, ponieważ jakieś palanty zaczęły nadużywać preparatów zawierających efedrynę i podobne związki, to teraz przęśl można kupić wyłącznie w niektórych szkółkach ogrodniczych. Można jednak spokojnie sobie wyobrazić tą mieszankę bez przęśli.

Zamiast aralii, którą u nas dość trudno dostać, można dać eleuterokok, czyli kolcosił, czyli marketingowo zeń-szeń syberyjski. Zamiast nasion cytryńca, można dać całe owoce, które u nas łatwo jest kupić.

Inna historia z książki „Wprowadzenie do fitoterapii”

Chory 23 lata, po przechorowaniu grypy przez 3 miesiące cierpiał na kaszel, głownie suchy lub z
niewielką ilością śluzów, szybko się męczył, a nocą miał stany podgorączkowe i poty. Kolejne cykle różnych antybiotykoterapii były bezskuteczne. Doszły do tego zaburzenia oddawania kału, był coraz słabszy, anoreksja. Na prześwietleniu RTG stwierdzono zapalenie płuc w lewej, dolnej części płuca. Wykluczono gruźlicę. Typowe zmiany w badaniach krwi: dużo leukocytów, podwyższone OB, ziarniste zmiany w leukocytach wskazująca na zatrucie w wyniku procesu zapalnego.

Zdecydowano się na następującą mieszankę ziołową:

  • korzeń lukrecji chińskiej (uralskiej) 40 g
  • liść maliny 20
  • liść wierzby iwy 10
  • kwiat wiązówki 30
  • liście brzozy 20
  • liście szałwii 20
  • ziele uczepu 10
  • ziele miodunki 10
  • płucnica islandzka 20
  • kwiat rumianku 10
  • liście bobrka 10
  • ziele krwawnika 10
  • ziele mięty łąkowej 10
  • ziele melisy 10
  • ziele macierzanki 10
  • ziele bylicy pospolitej 10
  • ziele piołunu 5
  • kłącza imbiru 10
  • korzeń aralii 20
  • owoc biedrzeńca anyżu 10
  • owoc dzikiej róży 30
  • ziele dziurawca 10

4-2 łyżki stołowe (ilość zmniejszano, jeśli objawy ustępowały) wieczorem zalać 0,8-0,5l zimnej wody, wymoczyć przynajmniej przez 2 godziny, potem zagotować i wlać z fusami do termosu i zostawić na noc. Następnego dnia wypić łykami w ciągu dnia w 6-8 porcjach.

Po tygodniu, po obfitym wydzieleniu flegmy stan zdrowia chorego się poprawił. Prześwietlenie wykazało wygaszenie zapalenia płuc. Po następnym tygodniu praktycznie wyzdrowienie, normalizacja OB i ilości leukocytów. W następnych okresach, ponieważ miał skłonność do częstych przeziębień, to przechodził cykle profilaktycznej fitoterapii. Nie zachorował już na żadne ostre wirusowe zapalenie dróg oddechowych. Zauważył poprawę zdolności do pracy, więcej koncertował (wiolonczelista, absolwent konserwatorium, doktorant). Objawy dysbakteriozy ustąpiły po miesiącu, niedokwaśności nie ma, duży apetyt.

Oleg Dmitrijewicz Barnaułow

Олег Дмитиевич Барнаулов Oleg Dmitrijewicz Barnaułow ur. 1938 rok
Doktor nauk medycznych, farmakolog kliniczny
Obecnie chyba ciągle jest kierownikiem grupy naukowców w Instytucie Mózgu Człowieka Rosyjskiej Akademii Nauk. Kieruje grupą eksperymentalnej i klinicznej fitoterapii w laboratorium neurofizjologii imienia członkini RAN Natalii Pietrownej Biechtierewej w Petersburgu.

Opublikował między innymi cykl książek z serii „Wykłady z fitoterapii” oraz „Wykłady z dietoterapii”:

  • Фитотерапия простудных заболеваний, Лань 1998 (fitoterapia chorób przeziębieniowych)
  • Введение в фитотерапию. СПб, 1999. (wprowadzenie do fitoterapii)
  • Женьшень и другие адаптогены. СПб, 2001. (Żeń-szeń i inne adaptogeny)
  • Фитотерапия больных сердечно-сосудистыми заболеваниями. СПб, 2002. (Fitoterapia chorych na choroby sercowo-naczyniowe)
  • Детоксикационная фитотерапия, или Противоядные свойства лекарственных растений Политехника, 2007 г (Fitoterapia detoksykacyjna, czyli odtruwające własności roślin leczniczych).
  • Фитотерапия больных бронхолегочными заболеваниями. Туберкулез, простудные заболевания, пневмонии, хронический бронхит, бронхиальная астма. СПб, 2008. (Fitoterapia chorych na choroby płuc i oskrzeli. Gruźlica, choroby przeziębieniowe, zapalenie płuc, chroniczne zapalenie oskrzeli, astma oskrzelowa).
  • Фитотерапия в неврологии. Рассеянный склероз. Цереброваскулярная болезнь. Эпилепсия. Неврозы. СПб, 2009. (Fitoterapia w neurologii. Stwardnienie rozsiane, choroby naczyń krwionośnych głowy, padaczka, nerwice)
  • Фитотерапия при женском бесплодии. СПб, 2011. Барнаулов О.Д. (Fitoterapia przy żeńskiej bezpłodności)
  • ФИТОТЕРАПИЯ ПРИ ИМПОТЕНЦИИ. СПб, 2012.Барнаулов О.Д. (Fitoterapia przy impotencji)
  • ЛЕКАРСТВЕННЫЕ СВОЙСТВА ФРУКТОВ И ЯГОД (Lecznicze własności owoców i jagód)
  • ЛЕКАРСТВЕННЫЕ СВОЙСТВА ПРЯНОСТЕЙ (Lecznicze własności przypraw)
  • Лекарственные растения – суррогаты чая. СПб, 2016. (Lecznicze rośliny – zamienniki herbaty)
  • ЛЕЧЕБНЫЕ СВОЙСТВА СЛАБИТЕЛЬНЫХ РАСТЕНИЙ.СПб, 2017. (Lecznicze własności roślin przeczyszczających)
  • Фитотерапия больных рассеянным склерозом, эпилепсией, сосудистыми и другими заболеваниями мозга Эко-Вектор, 2018 г. (Fitoterapia chorych na stwardnienie rozsiane, epilepsję, naczyniowe i inne choroby mózgu)
  • Лактогенные лекарственные растения, Эко-Вектор, 2020 г. (Mlekopędne rośliny lecznicze)

Autor odgrażał się już wiele lat temu, że chce napisać książkę o medycynie nie opartej na dowodach naukowych. Może się uda? Niestety, człowiek nie młodnieje…

Dlaczego? Wystarczy pomyśleć:

Medycyna doświadczalna = medycyna oparta na doświadczeniu
Medycyna naukowa = medycyna oparta na teoriach naukowych

I tak dalej…

Wszystkich książek Olega Barnaułowa jeszcze nie przeczytałam, nawet tych, co stoją mi na półce, a nie posiadam ich wszystkich. Człowiek jest świetnym gawędziarzem, opisuje metody badań, źródła inspiracji, znaki zapytania, wnioski. Ma więcej szacunku dla doświadczeń tradycji niż dogmatu podwójnej ślepej próby i szukania „składników aktywnych”, a bardzo mało szacunku dla wszelkich komitetów i komisji, które tylko przeszkadzają w leczeniu ludzi (skąd my to znamy?). Dla poszukiwaczy „książki kucharskiej” na przykład, jak szybko znaleźć przepis, jak wyleczyć astmę to rozczarowanie. Spisy treści są zgrubne, indeksu nie ma, zostaje pracowicie czytać od deski do deski. Po jakimś czasie przychodzi zrozumienie, że nie ma drogi na skróty, ale przynajmniej złagodzenie problemu jest dostępne na horyzoncie.

Najstarsze książki są dostępne w internecie do legalnego zaciągniecia: https://vk.com/wall-48163482_247

Szczerze polecam i proszę się nie wykręcać nieznajomością rosyjskiego 😉

Trochę o adaptogenach i odporności

Pojęcie adaptogenów wprowadzili do nauki badacze radzieccy. Są to surowce / leki / składniki żywności, które poprawiają przede wszystkim odporność na niekorzystne warunki otoczenia, w tym, przy okazji i wydolność fizyczną i psychiczną. Ich główną cechą jest uruchomienie procesów chroniących nie tylko pojedyncze komórki, ale i stan całego organizmu. Wiadomo, że stres powoduje zaburzenia trawienia, wrzody na żołądku i ruinę odporności. W badaniach grupy wspomnianego już przedtem Olega Barnaułowa z Petersburga, u myszy zamkniętych na kilka godzin w ciasnym pomieszczeniu (dla krótko żyjącej myszy to prawie cała wieczność) zaobserwowano zaniki grasicy, śledziony i erozje błon śluzowych żołądka – w skrócie, załamanie systemu odpornościowego. Podanie badanym zwierzętom wyciągów z różnych badanych roślin lub ich mieszanin pozwoliło określić ich ochronne działanie w takich doświadczeniach, a później szybkość powrotu do zdrowia. Tu mamy przykład badania odporności na stres, bez wymuszonej aktywności fizycznej, a na odwrót, przez wymuszony bezruch.

Tak na marginesie tej historyjki to by trzeba było ciężkim młotem wbić naszym władcom do ich tępych łbów: zamknięcie przypadkowego społeczeństwa w domach ramach walki z epidemią koronawirusów spowoduje ruinę ogólnej odporności w społeczeństwie. Może ma i sens, by pozamykać siłownie, knajpy, stadiony, czy nawet szkoły, by ludzie nie siedzieli w tłoku, ale przymuszanie ludzi do siedzenia w domu to się ociera o zbrodnię. Należy ludzi nakłaniać do wychodzenia na świeże powietrze i aktywności fizycznej niezależnie od wieku, pogody, pory roku i posiadania towarzystwa psa. Człowiek dbający o własną odporność dba też o zdrowie innych, nie tylko swoje, a nazywanie go egoistą jest egoizmem.

Ciekawe jest, że nauka i medycyna z większą wprawą badają choroby, niż zdrowie. Na przykład, w typowym teście toksykologicznym LD50 (ang. lethal dose, dawka śmiertelna): 50% zwierząt doświadczalnych ginie. 50% nie. Dlaczego 50% zginęła? Bo została zatruta – proste. Dlaczego jednak 50% nie zginęła, jeśli została tak samo zatruta? Z odpowiedzią na to pytanie do dziś jakoś oficjalnie nie umiemy sobie poradzić.

Radziecki farmakolog Nikołaj Wasiljewicz Łazariew ogłosił swoją teorię o stanie podwyższonej niespecyficznej odporności i o możliwościach jej budowania za pomocą klasycznych adaptogenów – podstawowe jego publikacje wyszły w roku 1959 i 1961. Jak to zwykle bywa z teoriami nie do końca pasującymi do urzędowej rzeczywistości, mało kto się nad sprawą pochylił, nawet w ówczesnym ZSRR. No, bo w końcu jak zmierzyć i zważyć tą niespecyficzną odporność w czasach nauki opartej na liczbach i… dogmatach? Bo czym, jak nie dogmatem jest mit podwójnej ślepej próby? Przecież z powodu tego dogmatu na przykład chirurgia nie powinna być uznawana z część naukowej medycyny, prawda?

Nawet w naszej obecnej debacie nad koronawirusami, odpornością na zachorowanie, bezobjawowe lub ciężkie przejście zakażenia, no i na koniec o szczepionkach, przewija się pytanie: na jak długo będziemy mieć odporność i jak to można przewidzieć? Próbuje się mierzyć poziom przeciwciał we krwi, jednak ich jest najwięcej u osób, które chorowały ciężko, u „bezobjawowych” ich się praktycznie nie wykrywa. Ale, czy osoby, które ciężko zachorowały rzeczywiście są odporniejsze, czy tylko potrafimy zidentyfikować jakieś białka w ich krwi, a nie mamy innego odniesienia dla pomiarów?

Odporność niespecyficzna, to jest ta odporność, którą mamy częściowo wrodzoną, częściowo zbudowaną, ale ona nie jest skierowana przeciwko jakimś szczególnym patogenom. Każdy z nas się spotkał z sytuacją, że w tych samych warunkach jedne osoby chodzą zasmarkane, a inne są cały czas zdrowe, jedne wpadają w rozpacz, a inne tylko wzruszą ramionami i może dla relaksu „panienką” rzucą i robią swoje.

Odporność specyficzną, skierowaną przeciwko określonemu patogenowi lub ich grupie uzyskujemy poprzez szczepionki lub przechorowanie jakiejś choroby. Na przykład przechorowanie świnki daje dożywotnią odporność. Obecnie świnkę się szczepi, najczęściej od razu w pakiecie z różyczką i odrą. Celem szczepienia jest uzyskanie właśnie odporności specyficznej.

Wracając do środków poprawiających odporność na stres: to może być na przykład kozłek, głóg czy melisa, które pomogą zasnąć zdenerwowanemu człowiekowi i zregenerować siły na następny dzień.

To skąd się pojawiło powszechne połączenie pojęcia adaptogenu ze środkiem pobudzającym? A, bo rzeczywiście jest grupa surowców na przykład roślinnych, które w pewnych warunkach rzeczywiście poprawiają wydolność fizyczną i psychiczną. Tak działa na przykład znany od tysiącleci w Azji żeń-szeń.

Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej w Związku Radzieckim zaczęto badania mające na celu znalezienie taniego zamiennika dla kosztownego i rzadkiego prawdziwego żeń-szenia (Panax ginseng). Formalnie on rośnie dziko też i na południowym wschodzie Syberii, gdzie klimat jest łagodniejszy, a roślinność bogatsza. Postawiono na rodzinę araliowatych, do której należy i sam żeń-szeń. Podpierano się danymi etnobotanicznymi, częściowo informacjami z medycyny buriackiej, chińskiej i koreańskiej, ale główne odkrycie zostało dokonane bez ściągawki: przebadano własności kolcosiłu czyli eleuterokoka, czyli marketingowo żeń-szenia syberyjskiego. Krzaczor rośnie i do 3 metrów w górę, jest paskudnie kolczasty, rozmnaża się kłączami, przez odrosty, ma smaczne, jadalne owoce. Surowcem leczniczym mogą być korzenie i ulistnione gałązki. Dostępna masa dzikiego surowca jest przeogromna, a uprawa bardzo łatwa w porównaniu z zeń-szeniem dzikim, czy nawet uprawnym, azjatyckim, czy amerykańskim.

Podobnie, ale nie identycznie działają inne surowce z rodziny araliowatych, poza tym, z innych rodzin, różne rozchodniki, cytryniec, szczodrak lub indyjska witania. Dlatego te surowce spokojnie można łączyć, dzięki czemu uzyska się bogatsze działanie. W skrócie: nalewki na etanolu 70% dadzą pobudzenie, a wywary na wodzie lub na winie lub nalewki na wódce dadzą efekt długofalowej poprawy odporności i poprawy szybkości regeneracji po ewentualnie poniesionych szkodach. Większość ekstraktów dostępnych w handlu jest nakierowanych właśnie na „kopa”, na „działanie”, ale przecież nie na tym polega działanie adaptogenne.

Oleg Barnaułow w swojej książce o adaptogenach opisał metody leczenia nerwicowej bezsenności za pomocą łączenia ziół nasennych z ziołami adaptogennymi w wywarach. Opisał humorystyczną historyjkę o swoim koledze z czasów studenckich, który zaplanował sobie nocny maraton nad książkami przed egzaminem. By sprawę sobie ułatwić, napił się nalewki na wódce z eleuterokoka. Skutek był taki, że człowiek spokojnie zasnął, rano obudził się, w panice przeleciał się po książkach i tego samego dnia zaliczył egzamin. Jak to zadziałało? Człowiek się zrelaksował, wyspał i nie męczył się bez sensu nad książkami. Historia milczy o uzyskanej ocenie, ale ważne jest zaśnięcie 😉

Książkę „Żeń-szeń i inne adaptogeny” po rosyjsku „Женьшень и другие адаптогены”, można zaciągnąć z internetu legalnie, za zgodą autora: https://vk.com/wall-48163482_247

W Polsce mamy dwie rodzime rośliny z rodziny araliowatych: bluszcz i wąkrotkę pospolitą.

Bluszcz każdy zna, wszędzie go pełno, czasem jest go aż za dużo, ale mało kto pomyślał, że to jest krewniak żeń-szenia. Co ciekawe, w Polsce do dziś w aptekach są dostępne polskie syropy na kaszel z bluszczu. Taki syrop nie dość, że rozkurczy oskrzela, upłynni wydzieliny, ułatwi odksztuszanie, zmniejszy stan zapalny i coś podezynfekuje, ale właśnie też poprawi nam ogólną, tą niespecyficzną odporność. Na dodatek produkt jest tani, kosztuje kilkanaście złotych za butelkę. Ostrzeżenie: przedawkowany bluszcz ostro przetrzepie kiszki, spowoduje wymioty, a mocno przedawkowany może spowodować hemolizę krwi. To jest lek, to nie jest warzywo. Istnieją zdecydowanie bardziej jadalne rośliny, nawet w rodzinie araliowatych.

Nasza wąkrotka pospolita jest mniej marketingowa, niż dostępna w handlu wąkrotka azjatycka, ale działa podobnie. Można ją jeść na surowo lub zakonserwować wódką lub zamrozić na później. Jest łagodnym, ale niezłym antydepresantem, poza tym chroni błony i wspomaga ich regenerację, w tym tkanki nerwowej i naczyń krwionośnych. Myślę, że warto ją stosować właśnie po chorobie, kiedy ciągle trzeba jeszcze się pozbierać.

Ciekawa jest historia oficjalnego poznania własności różeńca górskiego, w Rosji i na terenach dawnego ZSRR często nazywanego złotym korzeniem. Od dawna wiadomo było, że mieszkańcy Ałtaju mają „złoty korzeń”, który daje im siłę i wytrzymałość na czas przeganiania bydła między sezonowymi pastwiskami oraz ma opinię środka poprawiającego płodność u ludzi. Dopiero w latach 60-tych etnobotanicy dogadali się z miejscowymi i ustalili, że złoty korzeń, to jest korzeń, a właściwie to kłącza właśnie różeńca górskiego. Różeniec dziko rośnie też i u nas w wyższych partiach gór, poza tym bez problemu daje się uprawiać, w Polsce jest rośliną oficjalnie chronioną.

Szczególną historyjkę opisującą własności różeńca znalazłam w… amerykańskiej reklamie suplementu zrobionego na bazie różeńca. W czasie długotrwałych lotów kosmicznych, w stanie nieważkości, kosmonauci tracą masę mięśniową, co do dziś jest wyzwaniem dla medycyny kosmicznej. Po prostu nieobciążone grawitacją i wysiłkiem, mięśnie zanikały. W czasie wspólnych lotów amerykańsko-radzieckich okazało się, że kosmonauci radzieccy kończyli wspólne pobyty na orbicie w zdecydowanie lepszym stanie fizycznym, niż amerykańscy. Okazało się, że oni systematycznie otrzymywali wyroby z różeńca, które między innymi hamowały zanik mięśni szkieletowych.

A gdyby tak adaptogeny porządnie wprowadzić do praktyki szpitalnej, a szczególnie rehabilitacyjnej? Jeśli szpital ma kuchnię, to zagotowanie wywaru ziołowego nie jest problemem. Oleg Barnaułow w swoich książkach opisywał nawet historie umierających ludzi, już w śpiączce, którym podawano wywary ziołowe ochłodzone do temperatury ciała sondą do żołądka. Jak to podsumował autor: „nikogo nie utraciliśmy”. Może kiedyś, w wolnej chwili przetłumaczę ten fragment książki, chociażby dla informacji o istniejących możliwościach.

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij