Trochę o adaptogenach i odporności

Pojęcie adaptogenów wprowadzili do nauki badacze radzieccy. Są to surowce / leki / składniki żywności, które poprawiają przede wszystkim odporność na niekorzystne warunki otoczenia, w tym, przy okazji i wydolność fizyczną i psychiczną. Ich główną cechą jest uruchomienie procesów chroniących nie tylko pojedyncze komórki, ale i stan całego organizmu. Wiadomo, że stres powoduje zaburzenia trawienia, wrzody na żołądku i ruinę odporności. W badaniach grupy wspomnianego już przedtem Olega Barnaułowa z Petersburga, u myszy zamkniętych na kilka godzin w ciasnym pomieszczeniu (dla krótko żyjącej myszy to prawie cała wieczność) zaobserwowano zaniki grasicy, śledziony i erozje błon śluzowych żołądka – w skrócie, załamanie systemu odpornościowego. Podanie badanym zwierzętom wyciągów z różnych badanych roślin lub ich mieszanin pozwoliło określić ich ochronne działanie w takich doświadczeniach, a później szybkość powrotu do zdrowia. Tu mamy przykład badania odporności na stres, bez wymuszonej aktywności fizycznej, a na odwrót, przez wymuszony bezruch.

Tak na marginesie tej historyjki to by trzeba było ciężkim młotem wbić naszym władcom do ich tępych łbów: zamknięcie przypadkowego społeczeństwa w domach ramach walki z epidemią koronawirusów spowoduje ruinę ogólnej odporności w społeczeństwie. Może ma i sens, by pozamykać siłownie, knajpy, stadiony, czy nawet szkoły, by ludzie nie siedzieli w tłoku, ale przymuszanie ludzi do siedzenia w domu to się ociera o zbrodnię. Należy ludzi nakłaniać do wychodzenia na świeże powietrze i aktywności fizycznej niezależnie od wieku, pogody, pory roku i posiadania towarzystwa psa. Człowiek dbający o własną odporność dba też o zdrowie innych, nie tylko swoje, a nazywanie go egoistą jest egoizmem.

Ciekawe jest, że nauka i medycyna z większą wprawą badają choroby, niż zdrowie. Na przykład, w typowym teście toksykologicznym LD50 (ang. lethal dose, dawka śmiertelna): 50% zwierząt doświadczalnych ginie. 50% nie. Dlaczego 50% zginęła? Bo została zatruta – proste. Dlaczego jednak 50% nie zginęła, jeśli została tak samo zatruta? Z odpowiedzią na to pytanie do dziś jakoś oficjalnie nie umiemy sobie poradzić.

Radziecki farmakolog Nikołaj Wasiljewicz Łazariew ogłosił swoją teorię o stanie podwyższonej niespecyficznej odporności i o możliwościach jej budowania za pomocą klasycznych adaptogenów – podstawowe jego publikacje wyszły w roku 1959 i 1961. Jak to zwykle bywa z teoriami nie do końca pasującymi do urzędowej rzeczywistości, mało kto się nad sprawą pochylił, nawet w ówczesnym ZSRR. No, bo w końcu jak zmierzyć i zważyć tą niespecyficzną odporność w czasach nauki opartej na liczbach i… dogmatach? Bo czym, jak nie dogmatem jest mit podwójnej ślepej próby? Przecież z powodu tego dogmatu na przykład chirurgia nie powinna być uznawana z część naukowej medycyny, prawda?

Nawet w naszej obecnej debacie nad koronawirusami, odpornością na zachorowanie, bezobjawowe lub ciężkie przejście zakażenia, no i na koniec o szczepionkach, przewija się pytanie: na jak długo będziemy mieć odporność i jak to można przewidzieć? Próbuje się mierzyć poziom przeciwciał we krwi, jednak ich jest najwięcej u osób, które chorowały ciężko, u „bezobjawowych” ich się praktycznie nie wykrywa. Ale, czy osoby, które ciężko zachorowały rzeczywiście są odporniejsze, czy tylko potrafimy zidentyfikować jakieś białka w ich krwi, a nie mamy innego odniesienia dla pomiarów?

Odporność niespecyficzna, to jest ta odporność, którą mamy częściowo wrodzoną, częściowo zbudowaną, ale ona nie jest skierowana przeciwko jakimś szczególnym patogenom. Każdy z nas się spotkał z sytuacją, że w tych samych warunkach jedne osoby chodzą zasmarkane, a inne są cały czas zdrowe, jedne wpadają w rozpacz, a inne tylko wzruszą ramionami i może dla relaksu „panienką” rzucą i robią swoje.

Odporność specyficzną, skierowaną przeciwko określonemu patogenowi lub ich grupie uzyskujemy poprzez szczepionki lub przechorowanie jakiejś choroby. Na przykład przechorowanie świnki daje dożywotnią odporność. Obecnie świnkę się szczepi, najczęściej od razu w pakiecie z różyczką i odrą. Celem szczepienia jest uzyskanie właśnie odporności specyficznej.

Wracając do środków poprawiających odporność na stres: to może być na przykład kozłek, głóg czy melisa, które pomogą zasnąć zdenerwowanemu człowiekowi i zregenerować siły na następny dzień.

To skąd się pojawiło powszechne połączenie pojęcia adaptogenu ze środkiem pobudzającym? A, bo rzeczywiście jest grupa surowców na przykład roślinnych, które w pewnych warunkach rzeczywiście poprawiają wydolność fizyczną i psychiczną. Tak działa na przykład znany od tysiącleci w Azji żeń-szeń.

Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej w Związku Radzieckim zaczęto badania mające na celu znalezienie taniego zamiennika dla kosztownego i rzadkiego prawdziwego żeń-szenia (Panax ginseng). Formalnie on rośnie dziko też i na południowym wschodzie Syberii, gdzie klimat jest łagodniejszy, a roślinność bogatsza. Postawiono na rodzinę araliowatych, do której należy i sam żeń-szeń. Podpierano się danymi etnobotanicznymi, częściowo informacjami z medycyny buriackiej, chińskiej i koreańskiej, ale główne odkrycie zostało dokonane bez ściągawki: przebadano własności kolcosiłu czyli eleuterokoka, czyli marketingowo żeń-szenia syberyjskiego. Krzaczor rośnie i do 3 metrów w górę, jest paskudnie kolczasty, rozmnaża się kłączami, przez odrosty, ma smaczne, jadalne owoce. Surowcem leczniczym mogą być korzenie i ulistnione gałązki. Dostępna masa dzikiego surowca jest przeogromna, a uprawa bardzo łatwa w porównaniu z zeń-szeniem dzikim, czy nawet uprawnym, azjatyckim, czy amerykańskim.

Podobnie, ale nie identycznie działają inne surowce z rodziny araliowatych, poza tym, z innych rodzin, różne rozchodniki, cytryniec, szczodrak lub indyjska witania. Dlatego te surowce spokojnie można łączyć, dzięki czemu uzyska się bogatsze działanie. W skrócie: nalewki na etanolu 70% dadzą pobudzenie, a wywary na wodzie lub na winie lub nalewki na wódce dadzą efekt długofalowej poprawy odporności i poprawy szybkości regeneracji po ewentualnie poniesionych szkodach. Większość ekstraktów dostępnych w handlu jest nakierowanych właśnie na „kopa”, na „działanie”, ale przecież nie na tym polega działanie adaptogenne.

Oleg Barnaułow w swojej książce o adaptogenach opisał metody leczenia nerwicowej bezsenności za pomocą łączenia ziół nasennych z ziołami adaptogennymi w wywarach. Opisał humorystyczną historyjkę o swoim koledze z czasów studenckich, który zaplanował sobie nocny maraton nad książkami przed egzaminem. By sprawę sobie ułatwić, napił się nalewki na wódce z eleuterokoka. Skutek był taki, że człowiek spokojnie zasnął, rano obudził się, w panice przeleciał się po książkach i tego samego dnia zaliczył egzamin. Jak to zadziałało? Człowiek się zrelaksował, wyspał i nie męczył się bez sensu nad książkami. Historia milczy o uzyskanej ocenie, ale ważne jest zaśnięcie 😉

Książkę „Żeń-szeń i inne adaptogeny” po rosyjsku „Женьшень и другие адаптогены”, można zaciągnąć z internetu legalnie, za zgodą autora: https://vk.com/wall-48163482_247

W Polsce mamy dwie rodzime rośliny z rodziny araliowatych: bluszcz i wąkrotkę pospolitą.

Bluszcz każdy zna, wszędzie go pełno, czasem jest go aż za dużo, ale mało kto pomyślał, że to jest krewniak żeń-szenia. Co ciekawe, w Polsce do dziś w aptekach są dostępne polskie syropy na kaszel z bluszczu. Taki syrop nie dość, że rozkurczy oskrzela, upłynni wydzieliny, ułatwi odksztuszanie, zmniejszy stan zapalny i coś podezynfekuje, ale właśnie też poprawi nam ogólną, tą niespecyficzną odporność. Na dodatek produkt jest tani, kosztuje kilkanaście złotych za butelkę. Ostrzeżenie: przedawkowany bluszcz ostro przetrzepie kiszki, spowoduje wymioty, a mocno przedawkowany może spowodować hemolizę krwi. To jest lek, to nie jest warzywo. Istnieją zdecydowanie bardziej jadalne rośliny, nawet w rodzinie araliowatych.

Nasza wąkrotka pospolita jest mniej marketingowa, niż dostępna w handlu wąkrotka azjatycka, ale działa podobnie. Można ją jeść na surowo lub zakonserwować wódką lub zamrozić na później. Jest łagodnym, ale niezłym antydepresantem, poza tym chroni błony i wspomaga ich regenerację, w tym tkanki nerwowej i naczyń krwionośnych. Myślę, że warto ją stosować właśnie po chorobie, kiedy ciągle trzeba jeszcze się pozbierać.

Ciekawa jest historia oficjalnego poznania własności różeńca górskiego, w Rosji i na terenach dawnego ZSRR często nazywanego złotym korzeniem. Od dawna wiadomo było, że mieszkańcy Ałtaju mają „złoty korzeń”, który daje im siłę i wytrzymałość na czas przeganiania bydła między sezonowymi pastwiskami oraz ma opinię środka poprawiającego płodność u ludzi. Dopiero w latach 60-tych etnobotanicy dogadali się z miejscowymi i ustalili, że złoty korzeń, to jest korzeń, a właściwie to kłącza właśnie różeńca górskiego. Różeniec dziko rośnie też i u nas w wyższych partiach gór, poza tym bez problemu daje się uprawiać, w Polsce jest rośliną oficjalnie chronioną.

Szczególną historyjkę opisującą własności różeńca znalazłam w… amerykańskiej reklamie suplementu zrobionego na bazie różeńca. W czasie długotrwałych lotów kosmicznych, w stanie nieważkości, kosmonauci tracą masę mięśniową, co do dziś jest wyzwaniem dla medycyny kosmicznej. Po prostu nieobciążone grawitacją i wysiłkiem, mięśnie zanikały. W czasie wspólnych lotów amerykańsko-radzieckich okazało się, że kosmonauci radzieccy kończyli wspólne pobyty na orbicie w zdecydowanie lepszym stanie fizycznym, niż amerykańscy. Okazało się, że oni systematycznie otrzymywali wyroby z różeńca, które między innymi hamowały zanik mięśni szkieletowych.

A gdyby tak adaptogeny porządnie wprowadzić do praktyki szpitalnej, a szczególnie rehabilitacyjnej? Jeśli szpital ma kuchnię, to zagotowanie wywaru ziołowego nie jest problemem. Oleg Barnaułow w swoich książkach opisywał nawet historie umierających ludzi, już w śpiączce, którym podawano wywary ziołowe ochłodzone do temperatury ciała sondą do żołądka. Jak to podsumował autor: „nikogo nie utraciliśmy”. Może kiedyś, w wolnej chwili przetłumaczę ten fragment książki, chociażby dla informacji o istniejących możliwościach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: